niedziela, 20 stycznia 2013

Coffin








Po kilku piosenkach zrobiliśmy przerwę. Znowu poszliśmy się czegoś napić. O dziwo, Juliet nadal była z nami. Usiedliśmy wszyscy razem przy jednym stoliku. Wokół nas ciągle kręcili się fani, prosząc BVB o autografy czy zdjęcia.
  Na scenę wyszedł inny zespół. Grali całkiem fajnie, ale nikt nie pobije Black Veil Brides. Razem z Juliet, odeszłyśmy od stolika.
-Chodź, przedstawię ci kogoś - zaproponowała.
-Ok.. - odpowiedziałam niepewnie.
Podeszłyśmy do wysokiego chłopaka. Ubrany był w rurki, czarno-czerwoną koszulę oraz czerwone conversy.
-Siema Harry ! - powiedziała Juliet.
-Oooo siema !
-To jest Taylor.
-Harry - podaliśmy sobie ręce.
-Yyy.. Ja zaraz wracam. Sekundka.. - Juliet gdzieś zniknęła.
-To.. Co tam słychać ? - zagadał.
-W porządku.. Pierwszy raz jestem na takim koncercie..
-Ja też. Świetnie jest, nie ?
-No pewnie. Black Veil Brides to mój ukochany zespół.
-Mój też - uśmiechnął się.
-Chcesz coś to picia ? - dodał po chwili.
-Ja tam mam na stole to..
-Zamówię ci lepsze - znowu zapodał ten swój 'niewinny' uśmiech.
-No dobra..
-To ja zaraz wracam.
Byłam bardzo ciekawa gdzie jest Juliet. Odwróciłam się. Przy stoliku jej nie było. Tylko Andy strasznie się mi przyglądał. Wydawał się zdenerwowany. Uśmiechnęłam się do niego. Zbyt nie zareagował, tylko mrugnął do mnie. Po chwili przyszedł Harry.
-Proszę. Specjał kelnerów ! - zażartował.
-Gdzie ty po to byłeś ? Przecież bar jest tutaj.. - uśmiechnęłam się.
-Aaa tajemnica. Spróbuj.
Napój był na prawdę świetny. Ale coś w nim było. Coś wyjątkowego.
-Co to za smak ?
-Yyy... w sumie to sam nie wiem.. Ale piłem też to kiedyś. Chodźmy pod scenę - zaproponował.
-Dobra.
Wstałam. Nogi dziwnie zaczęły mi się uginać. Ale nie zwróciłam na to zbytnio uwagi. Dopchnęliśmy się pod samą scenę. Zaczęło mi się strasznie kręcić w głowie. Świat się rozmazał.
-Wystarczy ! - ktoś zawołał.
Wydaję mi się, że był to Andy.
-Coś ty jej ku*wa dał ?!
-Specjał - głupio odpowiedział Harry.
W tym momencie już nie mogłam wytrzymać.
-Mogę autograf ?!
-Czy możesz sobie ze mną zrobić zdjęcie ?! - zaczęły krzyczeć fanki.
-Nie teraz ! - odpowiedział zdenerwowany Andy.
Przewróciłam się. Andy mnie złapał. Dalej już nic nie pamiętam..

*Przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki, ale nie miałam czasu :c Następny dodam dłuższy ^^

czwartek, 17 stycznia 2013

Lost it all

 







Przede mną stał sam Andy Biersack.
-Już wiem czemu prywatny.. - nie wiem czemu powiedziałam to na głos.
-Słucham ? - zapytał Andy.
Miałam już wybuchnąć krzykiem, ale starałam się powstrzymać.
-Yyy.. to znaczy.. może.. tak. Fuck.
Andy zaśmiał się pod nosem.
-Chcesz coś zamówić ? - chyba widział, że strasznie się zawstydziłam.
-Yyyy.. Nie. Znaczy tak. W pewnym sensie. Znaczy.. Boże !
-Dobra.. To zacznijmy od nowa. Ja ci zamówię coś na uspokojenie i wtedy pogadamy - uśmiechnęliśmy się do siebie.
Po chwili usiedliśmy razem przy stoliku.
-Andy.
-Taylor.. Taylor Evans.
-Miło mi.
-Mi.. mi też.
-Taylor, słuchaj.. weź się tak nie denerwuj, bo zaraz wylejesz tego drinka.
Zaczęliśmy się śmiać.
-No tak, ale ty nie wiesz, jak to jest siedzieć przy stole z osobą którą się ko.. uwielbia ! Łał.. W końcu się wysłowiłam.
-Gratulacje ! No to teraz już możemy rozmawiać spokojnie. A ten.. Tamten gościu to twój chłopak ?
-Kurcze ! Oliver ! Oliver chodź tutaj ! - zawołałam go.
-Ja idę po coś do picia dla Olivera - powiedziałam szybko do Andy'ego.
Wepchnęłam się do baru i szybko zamówiłam jakiś specjał. Szybko zaczęłam biec w stronę Olivera. I nagle.. Bum ! Leżę na jakimś gościu z wylanym drinkiem. Po chwili podszedł do nas Andy, który śmiał się w  niebo głosy. Wyciągnął do mnie rękę. Chwyciłam ją i po chwili wstałam.
-Boże.. Przepraszam.. To był wypadek - stałam nad 'ofiarą' wypadku.
Po chwili okazało się, że potrąciłam samego Ashley'a Purdy'ego, mojego ukochanego basistę, który.. leżał na podłodze ze śmiechu.
-Wwwwwcaleee too nniee byyył wypadeeeekkk ! - nie mógł nic powiedzieć, ze śmiechu.
-Nie wpadłam na ciebie specjalnie..
Chłopaki się uspokoili.
-Ale ja wpadłem na ciebie specjalnie - głupio uśmiechnął się Ashley.
Podeszliśmy do stolika przy którym, czekał na nas Oliver.
-Wszystko ok ? - powiedział z uśmiechem.
-Tak.. - usiadłam koło niego.
-Nie musisz mi nic przynosić. Mam już picie - powiedział Oliver.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Koło mnie usiadł Andy. Oparł rękę na oparciu mojego krzesła.
-Gdzie reszta zespołu ? - zapytałam.
-Za kulisami. Zaraz powinni wyjść - powiedział Andy.
-Przepraszam.. Nawet się nie przedstawiliśmy sobie.. - zaczął mówić Andy.
-Andy.
-Oliver.
-Ashley.
-Oliver.
Wszyscy miło się do siebie uśmiechnęli.
Nastała niezręczna cisza.
-To my chyba zaczniemy ten występ wcześniej. Chodźcie ! Pójdziecie z nami za kulisy - powiedział Andy.
Najpierw szedł Oliver i Ashley, za nimi ja z Andy'im.
-Jesteś z Nowgo Jorku ? - zagadał Andy.
-Tak.. Przeprowadziłam się tu w tym tygodniu.
-Ooo fajnie.
-Gdyby nie to.. nie poznałabym was i Olivera - zrobiło mi się trochę przykro.
-Co się stało ?
-Nic takiego. Tutaj mam tak na prawdę tylko Olivera.. Rodzice wyjechali..
-Olivera i nas - Andy złapał mnie za ramię.
Miałam wielką ochotę go mocno przytulić, ale nie wypadało.
-Jaka jest twoja ulubiona piosenka ? Oczywiście nasza ?
-Kocham wszystkie, ale ostatnio w ucho wpadła mi 'Lost it all'..
-Ją zagramy jako pierwszą.
Weszliśmy za kulisy. Na kanapie siedzieli Jinxx, Jake i CC.
-Ale laskę nam przyprowadziłeś ! - zażartował Jinxx.
Przywitaliśmy się ze wszystkimi. Po chwili Black Veil Brides poszli się przebrać. Usiadłam obok Oliver'a.
-Podoba ci się ? - zapytał.
-Jeszcze się pytasz ?! Poznałam Black Veil Brides ! A to dzięki tobie ! - przytuliłam go.
-Cieszę się.
Po chwili za kulisy weszła jakaś dziewczyna. Nagle zorientowałam się, że to Juliet Simms.
-Hej - uśmiechnęła się.
-Hej ! - odpowiedzieliśmy razem.
-Chłopaki się przebierają, tak ? - zapytała.
-Yhym, ale zaraz powinni wrócić. W tym samym momencie wyszedł Andy.
-Mam z wami zaśpiewać Lost it all, czy jak ? - zapytała.
-Jak możesz, to tak. Będzie pierwsza, ok ?
W internecie wyczytałam, że od kiedy Juliet i Andy nie są już razem, ograniczają się tylko do przymusowych spotkań. Ale mimo wszystko, widać było, że są wobec siebie kulturalni. Starają się, być przyjaciółmi. Tak mi się przynajmniej wydawało.
-Jasne, spoko. Nawet dobrze, bo potem muszę jeszcze jechać do studia.
-To jak ? Zaczynamy ?  - reszta zespołu w końcu opuściła garderobę.
-Black Veil Brides ! - rozległ się ich 'okrzyk'.
-To chyba znaczy, że tak.. - zagadałam.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Nawet Juliet. Była sympatyczna. Polubiłam ją.
-Idziesz z nami - powiedział mi na ucho Andy i zaciągnął na scenę.
Nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć, a rozległy się głośne okrzyki fanów.
Andy cały czas trzymał mnie za rękę. Popatrzyłam na niego. Uśmiechnął się. Koło mnie stała Juliet. Sympatycznie do mnie mrugnęła. Rozległy się słowa :
 'I ruled the world, with these hands,
I shook the heavens to the ground,
I laid the Gods to rest.'

środa, 16 stycznia 2013

Unholy










   Weszłam do domu. Rzuciłam swoje rzeczy w kąt. Wszędzie było ciemno.. No w sumie, to nie ma się co dziwić.. Nikogo w domu oprócz mnie nie było. Włączyłam telewizję i rozłożyłam się na kanapie. Był piątkowy wieczór. Chwilkę przysnęłam. Nagle obudził mnie telefon.
-Sssłucham ? - zapytałam zaspanym głosem.
-Tu Oliver.. Spałaś ?
-Nie.. No co ty.. - trochę się zakłopotałam.
-Słuchaj, dzisiaj jest o 21 koncert BVB w klubie.. Wiem, że chciałaś iść..
-Ale oni chyba mieli później..
-Ten jest jakby taki.. 'zamknięty', ale mam dwie wejściówki. To jak ?
-Pewnie ! - szybko się zerwałam.
-Będę za pół godzinki po ciebie.
-Dobra. Na razie !
Szybko rzuciłam telefon. Za bardzo nie wiedziałam jak się ubrać. Założyłam lekko błyszczące 'legginsy' z ćwiekami, oczywiście czarne, na to rockową sukienkę także w wielu miejscach z ćwiekami. Bąbkowata sukienka, legginsy, lekko związane w wysoki kucyk włosy, tak że wychodziły niektóre kosmyki, oraz glany.. to wszystko prezentowało się wspaniale. Nie malowałam się z bym bardzo. Nie lubię tego. Człowiek wygląda wtedy tak sztucznie. Na wszelki wypadek zadzwoniłam do rodziców.
-Hej mamo ! Gdzie jesteście ?
-Kochanie.. Słuchaj my mamy taki problem. Jutro jedziemy do Anglii.
-Co ?!
-To znaczy tylko my. Masz już 17, a zaraz 18 lat. Dasz sobie radę. Prawda ?
-Jasne..
-To my będziemy za chwilkę w domu. Pożegnać się.
-Yyy... dobra.
Odłożyłam słuchawkę.
-Fuck.
Szybko przebrałam się w jakieś zwykłe ciuchy. Poo chwili rodzice już byli. 'No nieźle trafiłam. W sumie to dobrze, że chociaż zadzwoniłam.. Byłoby źle..'
-Cześć kochanie ! - zawołała mama.
-Hej !
Przytuliłam rodziców. Modliłam się tylko, żeby Oliver nie przyjechał teraz.
-To jak to jest w tą Anglią ? - zapytałam.
Usiedliśmy na kanapie.
-My tylko na chwilkę przyjechaliśmy, żeby ci to wytłumaczyć. Musimy jechać do pracy w Anglii.. Niestety. Nie chcemy też żebyś ciągle zmieniała szkołę. Siostra mamy mieszka niedaleko i będzie cię co jakiś czas odwiedzać, płacić rachunki.. Możesz także do niej przychodzić na obiady. Jesteś jej ulubienicą przecież !
-Ciocia Amy, tak ? - zapytałam.
-Tak.
-To spoko.
-Będziemy tam pracować.. Najprawdopodobniej za jakieś 4 miesiące przyjedziemy na tydzień cię odwiedzić i oczywiście dzwonić.
-Dasz sobie radę ? - wtrąciła się mama.
-Jasne. Niczym się nie martwcie. Wszystko będzie dobrze.
Przytuliłam ich.
-Bardzo cię kochamy.
-Ja was też. Będę tęskniła..
-My za tobą też - powiedziała mama.
-Ale mamy coś dla ciebie ! - powiedział z uśmiechem tata i podał mi koszyk.
Z ciekawością do niego zajrzałam. Był tam słodki, czarno-biały kotek ! Zupełnie taki, jak ma Andy Biersack !
-Nazwę cie.. Oli !
Rodzice uśmiechnęli się.
-Dziękuję wam ! Jest śliczny !
-Nie ma za co. To takie wynagrodzenie.. Tam w środku koszyka są jeszcze jakieś zabaweczki, karma i tak dalej.. - powiedziała mama.
-Dziękuję.
Po chwili rodzice wstali. Wzięłam Oli'ego na ręce.
-To my jedziemy..
Rodzice mocno mnie przytulili.
-Do zobaczenie kochanie ! - krzyknęli jednocześnie.
I pojechali.. Poleciała łezka.. No, ale co się zrobi. Od małego byłam przyzwyczajona do tego, że ciągle byłam sama. W sumie.. To nawet spoko. Mogę robić co chcę, ciocia będzie tylko co jakiś czas zaglądała.
  Przebrałam się w moją 'kreację'. Po chwili przyjechał Oliver.
-Hej ! - dałam mu buziaka w policzek.
Lekko się zawstydził, to było widać.
-Hej ! Wsiadaj !
Po drodze wyjaśniłam Oliver'owi moją sytuację. Powiedział, że będzie 'drugą ciocią Amy'.  Ucieszyłam się. Znałam go tylko jeden dzień, a już tyle dla mnie znaczy.
-Wiesz.. Gdyby nie ty.. Siedziałabym teraz przed telewizorem, pod kocem i oglądałabym jakieś durne filmy. Dziękuję ci bardzo.
-Nie na za co. Nie wykluczone, że robiłbym to samo. Nie miałbym z kim iść. Nie przypuszczałem, że poznam kogoś tak sympatycznego.
  Teraz to ja się zawstydziłam. Czy to było widać ? Tego to już nie wiem.
W końcu dojechaliśmy.
-Taylor.. W razie czego, to mów, że jesteś ze mną, bo nie wiadomo kto może być w tym klubie.. - powiedział poważnie Oliver.
Czy on się o mnie martwi ? Jejciu.. W tym momencie uświadomiłam sobie, że chyba jestem..
-Idziesz ? - zapytał z uśmiechem.
-Jasne - szybko wysiadłam i do niego podbiegłam.
Szliśmy w stronę wejścia. Wszędzie były plakaty Black Veil brides. Stanęliśmy przed drzwiami.
-Kur*a ! Nie ma bilety, ale macie mnie do cho*ery wpuścić ! - awanturował się jakiś facet.
-Macie wejściówki ? - zapytał ochroniarz.
-Oooo Oliver ! - dodał po chwili.
-Siema !
-Nie poznałem cię chłopie ! Proszę wchodźcie ! - uśmiechnął się ochroniarz.
W klubie nie było aż tak dużo ludzi. Aż się zdziwiłam.
-Mówiłem, że to prywatna impreza.
-Jejciu..
Usiedliśmy przy wysokim stoliku z barowymi krzesłami.
-Ślicznie wyglądasz.. - powiedział Oliver.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Zawstydzona, uśmiechnęłam się pod nosem.
-Dziękuję.. - w końcu z siebie wydusiłam.
Oliver odwzajemnił uśmiech.
-Przyniosę coś do picia.. - zaproponował Oliver.
-Nie.. Ja zamówię coś specjalnego ! - wtrąciłam się.
-Nie czekając na jego odpowiedz, szybko podeszłam do baru. Przede mną stał, wysoki chłopak, miał średniej długości, czarne włosy, zaczesane na jeden bok, tatuaże na rękach.. Wpatrując się w jego 'rysunki', nawet nie zauważyłam, że czekam już 10 minut.
-Przepraszam, czy mogłabym coś zamówić, bo troszkę mi się śpie..
Nagle uświadomiłam sobie, że przede mną stoi...

PS : zapraszam do polubienia mojej nowej strony na facebook'u :
http://www.facebook.com/pages/You-are-my-motherfucker/558957060783480?skip_nax_wizard=true

PSS : jeśli ktoś chce być na bieżąco informowany o nowych notkach to proszę pisać : 42637601 ^^

sobota, 12 stycznia 2013

Nobody's hero


 

Odruchowo zrobiłam jeden krok w tył. Zaczęłam się troszeczkę bać.. Ale nie chciałam uciec. Koniecznie chciałam wiedzieć kim on jest i czego ode mnie chce. 
Nie widziałam jego twarzy. Przysłaniały ją ciemno kasztanowe włosy. 
-Taylor ? 
-Tak.. A ty to..
-Oliver. 
Oliver zdjął bluzę.
-Skąd mnie znasz ? - zapytałam zaciekawiona.
-Ze szkoły.
-Hmm.. Nigdy cię wcześniej nie widziałam, a myślę, że zwróciłabym na ciebie uwagę. Twoje tatuaże są świetne ! Wszędzie je masz !
-Do pasa - uśmiechnął się.
-Serio chodzisz do naszej szkoły ?
-To znaczy ty chyba jesteś nowa, nie ?
-Yhym.
-To możliwe, że od momentu twojego przyjazdu nie było mnie w szkole.
-Czemu ?
-Miałem kilka spraw. Prosto idziesz ? - Oliver zmienił temat.
-Tak, tak. 
-To odprowadzę cię. Gdzie mieszkasz ?
-Na Wonder.. Wonder Street.
-Serio ? To koło mnie.
Od razu go polubiłam. Był niezwykle sympatyczny. Logiczne na kim się wzorował i jakiego zespołu słuchał. Zaczęliśmy powoli iść w stronę Wonder Street.
-Czemu tu się przeprowadziłaś ?
-Rodzice zmienili pracę. Zresztą, to miasto o wiele bardziej tętni życiem od poprzedniego.
-Racja. Tutaj ciągle się coś dzieje. Można się przyzwyczaić. 
-W dodatku Nowy Jork jest olbrzymi i piękny. Te wieżowce, parki.. Po prostu łał. 
-Ja tu mieszkam od urodzenia, więc to normalne. Myślę, że gorzej by było jak miałbym odnaleźć się w twoim poprzednim mieście. Nie wyobrażam sobie, że mógłbym się stąd przeprowadzić. A tak zmieniając temat, to chyba się mnie nie przestraszyłaś, co ?
-No wiesz.. - zaczęliśmy się śmiać.
-Mogłeś po prostu mnie zawołać, a nie straszysz człowieka ! - dodałam z uśmiechem.
-To następnym razem !
Po chwili byliśmy pod moim blokiem.
-Ja mieszkam dwa domu dalej. O tam ! - Oliver wskazał palcem na duży, nowoczesny, piętrowy domek.
-To faktycznie blisko. Fajnie. Cieszę się, że mnie wtedy 'wystraszyłeś'. Może w końcu poznałam kogoś podobnego do mnie. 
-Pod jakim względem ? - Oliver się uśmiechnął.
-Ogólnie..

wtorek, 1 stycznia 2013

Unbroken

 







 Następnego dnia, jak zwykle, wstałam o 7. Byłam strasznie zmęczona i zła na wszystkich. Ale to dla mnie rano normalne, więc w sumie dobrze, że nikogo nie ma w domu. Poszłam do łazienki, ubrałam się, związałam swoje długie, ciemno brązowe włosy w kucyk, wzięłam torbę i poszłam.
  Niby wszystko było dobrze, ale teraz o dziwo bardziej zaczęło zależeć mi na ocenach. Czemu ? No chyba odpowiedz zna każdy. Po prostu muszę pojechać na ten koncert, a znam swoich rodziców.

-Evans ! - kobita od fizyki zaczęła rozdawać kartkówki.
Podeszłam do jej biurka.
-Dwója !
Wyrwałam jej tą kartkę z rąk. Nienawidziłam tej szkoły. Nienawidziłam tego, że pomimo, że nigdy w życiu nie będzie mi to potrzebne, to i tak muszę się tego gówna uczyć, bo nie pojadę na koncert.
 Usiadłam w ławce.
-Co dostałaś ? - zapytała Eleanor, koleżanka z którą siedziałam na każdym przedmiocie.
-Dwa...
-Ja jeden. Nie przejmuj się.
-Ale to nie o to chodzi ! W dupie mam to, że dostałam dwa ! Po prostu przez to nie pojadę na koncert !
-Oj tam. To tylko jedna dwójka. Bez przesady.
-Poznaj moich rodziców. Mają mnie gdzieś, a jak przyjdzie co do czego to są tacy ważniacy.


  W końcu zadzwonił upragniony dzwonek. Tego dnia wyjątkowo wracałam sama. Było już ciemno. Połowa stycznia. Jak zwykle skończyłam lekcje o 15.30. Szłam wsłuchana w piosenki Black Veil Brides oraz Bring Me The Horizon. To ich kochałam najbardziej.

  Po pewnym czasie zauważyłam, że za mną ktoś idzie. Odwróciłam się lekko. Był to jakiś chłopak w czarnym kapeluszu. Nie, nie bałam się, ale odruchowo zaczęłam iść szybciej. Postać w kapeluszu wyprzedziła mnie i stanęła przede mną.

sobota, 29 grudnia 2012

Knives and pens






Po kilku godzinach drogi, byliśmy na miejscu. Duży dom na wielkim osiedlu domków jednorodzinnych, niedaleko od centrum. Nawet fajnie, ale cały czas nie mogłam zapomnieć o tym, co wydarzyło się wczoraj, przedwczoraj.. Jak to możliwe ?

  Zadzwonił dzwonek. Nowa szkoła, nowa klasa i tak dalej.. Usiadłam w ostatniej ławce, blisko okna. Nauczyciel przedstawił mnie, oczywiście musiałam wtedy wstać, przywitać się z innymi i ośmieszać się. Na początku myślałam, że nauczyciele przymknął na mnie oko, że jestem nowa, nikogo tu nie znam.. Ale wcale tak nie było. Ciągle chodziłam do tablicy, ciągle byłam pytana. Jednak po tygodniu odpuścili sobie.
  Niestety w nowym otoczeniu nie znalazłam osoby podobnej do mnie. W większości były tam zwykłe dziewczyny, więc była jeszcze jakaś nadzieja. Żeby lepiej się z nimi zapoznać musiałam niestety trochę zabawić się w 'śmiechową' nastolatkę. Ale okazało się to bardzo skuteczne. Na przerwach nie siedziałam już sama, nie wracałam samotnie do domu, na stołówce wiele osób wołało mnie, żebym z nimi usiadła.. Spoko.
  Sytuacja w domu się nie zmieniła. Chociaż może troszeczkę.. Ale na gorsze. Rodziców ciągle nie było w domu.
  Któregoś dnia wracając ze szkoły, zauważyłam plakat koncertu Black Veil Brides. Koło mnie stanął jakiś chłopak.
-Znowu oni ? - zapytał zdziwiony.
-A co ? Nie lubisz ich ?
-Nic do nich nie mam, ale mogliby dać Bring Me The Horizon. Ostatnio byli dwa miesiące temu !
-Łał. Tak często są tu koncerty takich zespołów ? - zdziwiłam się.
-Nowa ?
-Yhym..
-To Nowy Jork maleńka ! Ty są codziennie koncerty !
Po chwili chłopak odszedł. Uśmiechnęłam się do siebie. Nowy Jork zrobił na mnie od razu ogranome wrażenie.
     Kiedy wróciłam do domu, o dziwo w kuchni była mama.
-Cześć ! No i jak tam w szkole ?
-Spoko. Mamo.. Słuchaj mogę iść na koncert ?
-Jaki ?
-No Black Veil Brides.
-To ten zespół, którego tak ciągle słuchasz ?
-Yhym..
-Hmm.. Zobaczymy. Zależy od ocen. Zresztą tutaj są ciągle jakieś koncerty.. Wszystko zależy od ocen..
  Gorszej odpowiedzi to już otrzymać nie mogłam.
-Dobra.. Idę do pracy Jak coś to dzwoń.
-A kiedy wrócicie ?
-Nie wiem Taylor. Będziemy dzwonić.
Mama przytuliła mnie na pożegnanie i pojechała.

sobota, 22 grudnia 2012

Never give in


>Z góry przepraszam, za naprawdę długą przerwę w pisaniu. Szczerze mówiąc, przestałam pisać, bo na początku bardzo mało osób czytało mojego bloga i dzisiaj z ciekawości sobie tu wchodzę, a tu : ŁAŁ ! Więc powracam z nowymi pomysłami, nie będę tak pędziła >komentarze :)< i mam nadzieję, że wam się spodoba<





  Tą noc spędziłam jeszcze u Andy'ego. Następnego dnia skołowałam klucze od babci i w końcu weszłam do domu. Tego dnia ostatni raz widziałam Andy'ego.

Rano obudził mnie telefon. Chciałam zadzwonić do Andy'ego. O dziwo nie miałam jego numeru.. Po śniadaniu poszłam na 'naszą' ławeczkę. Pusto.. Następnie, wiadomo, poszłam do klubu. Nikogo nie ma. 'Klub' wygląda, jak zwykłe, opustoszałe.. Złomowisko ? To było bardzo, bardzo dziwne.
Wróciłam do domu. Wszystko zaczęło mi się mieszać. Przecież nie mogło mi się to przyśnić ? Chociaż.. Nie. Nie możliwe. Ale jak to ? Postanowiłam pójść do szkoły. W klasie, dziwni ludzie, jak zwykle. Ale Andy'ego nie było nawet w dzienniku.
Zaciekawiona podeszłam do nauczyciele i zapytałam co z Andy'm. Popatrzył na mnie, jak na głupią i stwierdził, że nikogo takiego nigdy u nas w szkole nie było.
Po pierwszej lekcji poszłam do domu. Nic już z tego nie rozumiałam. Kilka minut po moim przyjściu do domu weszli rodzice.
-A wy nie w górach ? - zapytałam.
-Wróciliśmy. Słuchaj.. Musimy porozmawiać.. - powiedziała mama.
Usiedliśmy na kanapie.
-Przeprowadzamy się do Nowego York'u. Znaleźliśmy tam wspaniałą pracę.
  Z jednej strony cieszyłam się, że w końcu przeprowadzamy się do wielkiego miasta, ale co z Andy'm ?
-Cieszysz się ? - wtrącił się tata.
-Tak..
-To zaczynamy się pakować !
Poszłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku. 'Jak to możliwe ? Przecież Andy, Alex, klub.. Ja sobie tego nie wymyśliłam. Przecież..' Po jakimś czasie przyszła moja mama i sprawdziła, czy wszystko spakowałam. Pomogła mi i po chwili wszystko było ładnie zapakowane. Podjechały ciężarówki i mężczyźni zaczęli znosić meble.
Po godzinie byliśmy w samochodzie. Miałam łzy w oczach. 'Andy zadzwoni' wmawiałam sobie.