niedziela, 12 maja 2013

And The Snakes Start To Sing





 Całą noc spędziliśmy w poszukiwaniu nowego hotelu. Chłopaki co chwilę się ze sobą sprzeczali. Ja usiadłam razem z Oliver'em z tyłu. Nie chcieliśmy się mieszać.
-Weźmy ten !
-Nie no co wy. Cisza nocna od 21. Pojebało ich.
-Doba a ten ?
-Ja chcę żeby blondynki roznosiły drinki !
-Zamknij się ! Chyba cię porąbało !
-Kupić ci perukę ? Sam se będziesz roznosił.
-Bardzo śmieszne.
-A ten ?
-Śniadanie jest do 10. O 10 to ja idę spać.
-Ale przez cały dzień masz nad basenem żarcie.
-No chyba nie ?
-Czytać umiesz debilu ?
-A co powiecie na ten ?
   W końcu nastała chwila ciszy.
-Taylor, Oliver, podoba się wam ? - zapytał się Andy.
   Wepchnęliśmy się w tłum czarnowłosych muzyków.
-Łał..
   Zdjęcia przedstawiały dość duży, nowoczesny hotel. 'Aquapark&Spa'
-Spa.. Mmm.. W sam raz dla mnie.. - westchnął Ash.
-Nie, no ale serio.. - zaczął mówić Andy.
-Zobaczcie. Wszędzie pełno basenów, a spójrzcie na pokoje.
  Na ekranie pojawił się śliczny, nowoczesny, urządzony cały na biało pokój. Na jednej ścianie, znajdowało się cieniutkie, podłużne akwarium, wielkie, podłużne, białe, dwuosobowe łóżko komponowało się z nim prześlicznie. Równie cudowne okazało się zdjęcie łazienki, w której na samym środku znajdowała się wielka wanna.
-Świetny jest ! - przytuliłam Andy'iego.
-No to jedziemy !
-Ale musimy poczekać do rana - powiedział Jinxx.
-Czemu ?
-Sykes.
-No właśnie, może by ich ktoś powiadomił łaskawie ?
-I całe BMTH - dodał CC.
-Ale ta sprawa ich nie dotyczy.. Może wolą tutaj zostać..
-Namówimy ich.
-Dobra, to my z CC'im pójdziemy - powiedział Jake.
-Ok, to wracajcie zaraz.

    Pakowanie nie zajęło nam dużo czasu. O 10 wszyscy spotkaliśmy się na recepcji i zadowoleni wsiedliśmy do dwóch, czekających na nas limuzyn. Jedna należała do BMTH, a druga do nas.
-To ile będziemy jechać ? - zapytałam.
-Ale to nie jest na Hawajach - uśmiechnął się Andy.
-To gdzie ?
-Karaiby.
-Serio ?
  Pokiwał głową.
-Czyli znowu samolot ? - westchnęłam.
   Odpowiedział mi buziakiem.

   Siedząc wygodnie u boku Andy'iego, oparłam się o szybę. Samolot właśnie wystartował. Przymknęłam oczy, chodź mimo wszystko wcale nie byłam zmęczona.
 Zaczęłam rozmyślać, co by było, gdybym nie spotkała Andy'iego, gdyby mnie teraz zostawił.. Rozmyślając nad tym pierwszym, doszłam do wniosku, że zapewne siedziałabym całymi dniami w domu, albo znalazłabym sobie jakąś durną pracę.
Biorąc pod uwagę drugą opcję.. Tutaj to bym musiała się porządnie zastanowić. Zapewne popadłabym w depresję i trafiła do szpitala psychiatrycznego, albo..
-O czym tak rozmyślasz ? - zapytał Andy.
-O tym, co by było, gdyby.. Kurde.
  Czy ja zawsze muszę mu wszystko mówić. Tego w sobie nienawidzę.
-Gdyby co ? - kontynuował z uśmiechem.
-Wolałaś zostać w tamtym hotelu ? -zmienił temat.
  Znał mnie zbyt dobrze.
-Ten nowy wygląda fantastycznie, więc.. Na pewno będzie super !
-To teraz mi powiedz o czym rozmyślałaś - odpowiedział z uśmiechem.
-Zaplanowałeś to ? - odwzajemniłam uśmiech.
-Oczywiście. Więc.. ?
-Chodzi o to, że ostatnio.. Raczej od chwili, gdy ciebie poznałam, żyje twoim życiem.
  Przez chwilę wpatrywał się we mnie, jakby za bardzo nie rozumiał, o czym mówię.
-Być może wydaje ci się tak, bo jesteś teraz.. Jego częścią.
  Zaczęłam się śmiać.
-A co jakby ta część odpadła ?
-Jest przyklejona - zza pleców, odpowiedział nam głos Ashley'a.
-Dobra Ash. Dobre ! - chłopaki przybili żółwika.
  Zaczęliśmy się śmiać.
 Kątem oka zauważyłam, że Alexandria siedzi sama na tyłach samolotu. Sykes nie zwracał na nią uwagi. Oboje byli bardzo smutni.
-A im co jest ?
-Sykes'owi i Alexandrii ?
-Mhm.
-Wczoraj nieźle się pokłócili - przysiadł się do nas Oliver.
-O co ? - zapytał Ash.
-Pewnie za te teksty - odpowiedziałam.
-Jakie ? - do rozmowy dołączyła reszta BVB.
  Uśmiechnęłam się.
-Ploty z was - dodałam.
-No wiem - odpowiedzieli chórem.
   Kochałam ich za to.
-Jak Oliver się upił, to zaczął jej mówić różne zboczone rzeczy.. Potem poszli do pokoju..
-Jak do nich weszliśmy, to patrzyli na siebie, jakby się mieli pozabijać - dodał CC.
-Dobra.. Idę z nią pogadać - postanowiłam.
   Zmierzając w jej kierunku, zastanawiałam się, jak zacząć rozmowę.
-Hej - przywitałam się z uśmiechem.
-Hej, co tam ? - udawała, że nic się nie stało, pomimo, że widać było, że przed chwilą płakała.
-W porządku. Co się stało ? - zapytałam ,siadając obok niej.
-Nic..
-No mów ! Nikomu nie wygadam.
-Naprawdę nic. Gadał mi różne rzeczy i tyle..
-Na pewno  ?
-Tak.
-To chodź tam do nas. Zaraz was pogodzimy.
-Nie trzeba..
-Chodź, bo jeszcze ze mną się pokłócisz ! - rzuciłam jej groźne spojrzenie.
-No dobrze - uśmiechnęła się delikatnie pod nosem.
  Po chwili zajęłam swoje miejsce obok Andy'iego i oparłam głowę na jego ramieniu.
 Popatrzyłam na Sykes'a. Widziałam, że bardzo chce do nas dołączyć, ale nie wie, jak załatwić sprawę. Kiwnęłam porozumiewawczo w jego stronę. Po chwili siedział już z nami.
-Przepraszam..


piątek, 10 maja 2013

Can You Feel My Heart






-Czy ktoś może mi to wszystko wytłumaczyć ?
   Czego mogłam się w sumie spodziewać. Nikt nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi. W pokoju panował po prostu, jeden wielki 'burdel'.
-Trzeba było nasłać na nich policję !
-Ja pierdziele, coś jeszcze zabrali ?!
-Jeśli porysowali mi gitarę, to zajebie !
-Wal się gitarą, co jak mi pałeczki połamali ?!
-To se kupisz nowe !
-Zamknij się !
-A co z tekstami ?! Myślicie, że tak łatwo je wymyślić debile ?!
-Takie teksty, to ja wymyślam.. Dobra, nie wymyślam.. Fuck.
-Co jak mi nowe buty zabrali ?! Na pewno to zrobili ?! Stały na parapecie !
-Gdzie ty trzymasz buty idioto ?!
-Emm.. Przepraszam ? - próbowałam wtrącić się w tą, mądrą i interesującą konwersację.
-Przepraszam..
-Przepraszam !
-Piżamę mi porwali ! - wszyscy zwrócili na mnie uwagę.
  Zboczeńcy.
-Mogę w końcu się dowiedzieć, co się tu dzieje ?
-Dobrze, ale czy z tą piżamą to prawda ? - zapytał Andy.
  Popatrzyłam na niego, jak na idiotę.
-Taa.. - podrapał się po głowie.
-Więc ? - kontynuowałam.
-Potem ci wszystko wytłumaczę - odezwał się Oliver.
-Nie. Teraz !
   Oliver nic nie odpowiedział. Wstał i zaciągnął Andy'iego w kąt, żeby pogadać z nim na osobności. W tym czasie, obok mnie usiadł Ashley. Po tych wszystkich sytuacjach, czułam się w jego towarzystwie, niezbyt komfortowo.
-Zaraz wszystko się wyjaśni i w końcu zaczniesz się zachowywać przy mnie normalnie - puścił do mnie oko.
 Co ? Jak normalnie ? Nie zachowuję się normalnie ?
 To wszystko zaczynało być coraz bardziej dziwne. W końcu podeszłam do Andy'iego i Oliver'a.
-Oliver ci wszystko teraz wytłumaczy.
-Chodź może na taras, dobrze ?
-Ale możemy wyjść ? - już to wszystko zaczęło mi się mieszać.
-Ochrona nas pilnuje, chodź - złapał mnie za rękę.
   Po chwili siedzieliśmy razem na tarasie.
-Tylko błagam cię ,nie bądź zła za to, co ci teraz powiem, dobrze ? - widać było, że bardzo się denerwował.
  Pokiwałam głową, ale strasznie bałam się tego, co zaraz mi powie.
 Wziął głęboki oddech.
-Wiele ostatnich sytuacji, nie działo się przypadkowo. Nie chcieliśmy ci mówić, żeby.. Żeby cię nie denerwować. Między czasie zmarli ci rodzice, to wszystko.. - westchnął.
    Patrzyłam mu głęboko w oczy.
-Wypadek w którym ty miałaś złamane żebra, a ja wszystko inne.. To nie był przez Juliet. Poprosiliśmy ją, żeby.. Dobra, może od początku. To było, jakoś niecały miesiąc temu. Okradli doszczętnie mój dom i wszystkie oszczędności. Nie miałem nic, wtedy byłem jeszcze z Juliet. Zgłosiłem to na policję, ale według nich - śledztwo nadal trwa. Nie miałem w ogóle pieniędzy, a jak ci wcześniej wspominałem wtedy jeszcze brałem.. Trzeba było coś wymyślić.. Znalazłem gościa, który powiedział, że mogę u niego kupować na kredyt. Wiesz.. 'Potem ci oddam'. W tym samym czasie Ashley, korzystał z jego innych usług.. Ale nie o to mi chodzi. Nie dziewczyny.. Też od niego kupował towar i inne gówna.
-Ash brał ? - wtrąciłam.
   Oliver nie zareagował na moje pytanie.
-Dowiedziałem się po pewnym czasie, że ten towar co od niego braliśmy, jest strasznym gównem. Jakieś.. No w każdym razie nie narkotyki. Stąd moja anoreksja. Razem z Ash'em postanowiliśmy mu wygarnąć, ale nie skończyło się to dobrze. Okazało się, że koleś ma znajomości. I teraz.. - ponownie wziął głęboki oddech.
-Wypadek, który spowodowała niby Juliet, spowodował ten koleś, widział mnie z tobą kilka razy.. To jego koledzy zaczepili cię wtedy w nocy.. I ta sytuacja z Ashley'em.. Był pod wpływem tego gówna wtedy, co cię całował.. Za każdym razem.. To on mnie wtedy okradł.. Ma coś do mnie, a teraz jeszcze do Ash'a i nas wszystkich.. To moja wina - zakrył twarz dłońmi.
   Nie mogłam w to wszystko uwierzyć. To było takie dziwne. To nie Juliet spowodowała ten wypadek ? Andy tak udawał.. ?
-Andy wiedział o wszystkim ? - zapytałam w końcu.
-Nie do końca. Dopiero po pewnym czasie. Na początku myślał, że ten wypadek jest przez Juliet, tak samo jak sytuacja z Ash'em.. Dopiero potem to wszystko się wyjaśniło..
-A Juliet i Ash'em się na to wszystko zgodzili ?
-Juliet i tak miała wyjechać, a Ash chciał dla ciebie dobrze, więc nie chciał ci o tym wszystkim mówić..
-Ale dlaczego okradli chłopaków ?
-Ukradli tylko teksty Andy'iego.. Pewnie dlatego, że wtedy im wlał w nocy..
-To jest jakiś gang.. ? Czy co ?
-Najprawdopodobniej..
-I nie powiadomiliście policji ?
-Powiedział nam, że jak tylko kogoś na nich naślemy, to ciebie załatwi..
   Nadal to wszystko do mnie nie dotarło. Za dużo tajemnic, jak na jedną godzinę..
-Więc gdzie dzisiaj byłeś ?
-Spotkałem się z nim. Powiedział, że jak nie przyjadę, to coś ci zrobi..
-Co chciał ?
-Pieniądze.
-Miałeś ?
-Pożyczyłem od Andy'iego..
-Nie mogłeś od razu ?
-Wstydziłem się.
   Po chwili doszedł do nas Andy.
-Tak, jak ja się dowiedziałem, też nie mogło to do mnie dotrzeć - powiedział od razu.
-Jesteś zła ? - zapytał Oliver.
-Nie.. Po prostu przykro mi, że nic nie mówiłeś.. Ja bym ci pomogła..
-Wybaczysz mi ? - na taras przyszedł Ashley.
-No pewnie - podeszłam do niego i przytuliłam go delikatnie.
  Nie mógłbyś tego zrobić.
-To samo mu wtedy powiedziałem - uśmiechnął się Andy.
-Na ciebie też się nie gniewam - tym razem przytuliłam Oliver'a.
-No, a ja ?! - wtrącił się Andy.
  Podeszłam do niego i delikatnie go pocałowałam.
-Jutro przenosimy się do innego hotelu, pojedziemy na policję. Wszystko się wyjaśni.. Nie martwcie się - powiedział Andy.
-W końcu jesteśmy chyba przyjaciółmi, no nie ? - zapytał Ash.
-Oczywiście - odpowiedział Oliver.
   Pomimo, że wciąż nie mogłam tego wszystkiego zrozumieć, uśmiechnęłam się do nich. Tym razem miałam pewność, że zawsze mogę na nich liczyć. Nie są fałszywi. To jest dla mnie najważniejsze.
   Resztę nocy spędziliśmy, poszukując nowego hotelu.Między czasie chłopaki wraz z ochroną, poszli się spakować i poprzynosili wszystkie bagaże do naszego pokoju.
-Dzwonimy teraz na policję ? - zapytał Oliver.
-Pogadam z moim adwokatem.. Ja się tym wszystkim zajmę, a właściwie, on się wszystkim zajmie.
-Ten gang jest aż tak niebezpieczny ? - zapytałam.
  Andy popatrzył na mnie troskliwie.
Czy oni nadal coś przede mną ukrywają ?
-Dla nas już nie. A w szczególności, ty możesz czuć się bezpieczna - podszedł do mnie i delikatnie pocałował mnie w czoło.

^^^
Jeśli macie jakiekolwiek pytania, to zapraszam : 

czwartek, 9 maja 2013

Smells Like Teen Spirit




  Popatrzyłam na Andy'iego. Wpatrywał się w czarną postać stojącą dość blisko nas. Poznałam go od razu, ale nie wiedziałam o co chodzi. Stał ze spuszczoną głową, jego włosy zakrywały mu całą twarz, luźne, wygniecione, lekko podarte ubrania, które miał na sobie, sprawiały, że wyglądał, jak po jakiejś wojnie światowej.
  Zrobiłam krok w jego stronę, lecz po chwili Andy zatrzymał mnie, łapiąc delikatnie moją rękę.
-Oliver ? - zapytałam szeptem.
  Podniósł głowę. Jego czerwone od płaczu oczy wpatrywały się we mnie.
-Oliver, co się stało ? - podeszłam do niego bliżej.
  Delikatnie mnie przytulił.
-Co się stało ? - powtórzyłam.
-Musisz mi pomóc - odpowiedział, nadal nie zdejmując głowy z mojego ramienia.
-Chodź do pokoju.
-Nie. Nie możemy iść do mojego pokoju.
-To chodź na razie do nas, wszystko wyjaśnimy..
-Nie, ja nie mogę być w tym hotelu.
-Czemu ? Co ci się stało ?
-No ja..
-Chłopie, gdzie ty się podziewałeś ? - podszedł do nas Andy.
-Co ci się stało ? Chodź, pogadamy..
-Ale ja nie mogę być w tym hotelu, zrozumcie ?
-A co, jak zwiększymy ochronę ? - nie spodziewałam się takiego pytania, od Andy'iego.
  Zachowywał się, jakby dobrze wiedział o co chodzi.
 Oliver delikatnie pokiwał głową.
-Dobra, to ja zadzwonię do Ash'a i niech ich tu sprowadzi, a teraz chodźcie do pokoju - powiedział, rozglądając się nerwowo.
  Złapałam Oliver'a za rękę i zmierzaliśmy w kierunku drzwi z numerkiem '453'.
Po chwili byliśmy już w pokoju. W sumie, to nie ma się co dziwić.. Biegliśmy.
 Usiadłam na łóżku.
-Czy ktoś może mi wytłumaczyć co się dzieje ? - zapytałam.
 Nagle do pomieszczenia wpadł Ashley.
-Zajebali nasze piosenki ! Projekty ! - zaczął krzyczeć.
 Za nim weszli Jinxx, Jake i CC.
-Kurwa..
  To było, jak z jakiegoś filmu. Nie wiedziałam co się dzieje, o co chodzi.. Czemu wszyscy się tu zebrali..
-Czy ktoś do cholery w końcu mi powie, co tutaj się dzieje ?! - krzyknęłam.
   W końcu zapanowała cisza.
-To wszystko moja wina.. - zaczął mówić Oliver.
-Co ?
-To nie twoja wina - odparł Ashley.
-Wszyscy się w to wpakowaliśmy - dodał Andy.
-Ukradli wam projekty ! - odpowiedział zdenerwowany Oliver.
-To ja pierwszy się w to wplątałem, a potem zaciągnąłem was ! - dodał.
-Gdzie jest Sykes ? - zapytał Jinxx.
-Nachlany jest - odpowiedział Andy.
-Ja pierdziele..
 
  Nadal nic nie rozumiałam. Co tu się dzieje ? Dlaczego wszyscy są poinformowani prócz mnie ?
 W pokoju panował chaos. Wszyscy się pytali, co i jak, tylko ja siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w nich.

***
Rozdział króciutki - wiem, ale tak jak wspominałam, dzisiaj cały dzień byłam poza domem, ale wy ciągle wysyłaliście mi prośby, żebym cokolwiek dodała :)
Więc nie chciałam was zawieść !
Jutro dodam na pewno o wiele, wiele dłuższy rozdział ! - Obiecuję ^^



środa, 8 maja 2013

Under The Water




-Boże ! Oliver co ty tu ?! - potarłam oczy.
   Wokalista BMTH leża z głupim uśmiechem, obok mnie.
-Gdzie jest Andy ?!
-Spokojnie ! - Sykes zaczął się śmiać.
-Jest w łazience - dodał.
    W tym samym momencie, w pokoju pojawił się zaspany Biersack.
-Co ty kurwa ?! - nagle się rozbudził.
-Spierdalaj z tego łóżka ! 
   Sykes nadal nie mógł wyrobić ze śmiechu. W końcu dołączyłam do jego klubu 'Śmiej się nie wiadomo z czego'. 
 Andy popatrzył na nas, jak na jakiś idiotów. W pewnym momencie wskoczył pomiędzy nas, wbijając Oliver'owi łokieć w brzuch.
-Debilu ! - Oliver zgiął się z bólu.
-Trójkącik ?! - do pokoju zawitała Alexandria.

   To był bardzo miły poranek. Pogoda była śliczna, noc bez koszmarów. Nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle, ale nie chciałam sobie już tym psuć wyjazdu. 
  Razem z Andy'im, przy śniadaniu, usiedliśmy przy małym, okrągłym stoliczku, na tarasie. 
-Dawno nie widziałam Oliver'a - zaczęłam się martwić.
-Może chce sobie odpocząć.
-To robiłby to z nami - odpowiedziałam, grzebiąc w talerzu.
-Martwię się.
-Spokojnie, na pewno się gdzieś tu szlaja.
-Po śniadaniu idę go poszukać - postanowiłam.
-Mieliśmy.. Dobra. Pomogę ci.
-Dziękuję - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
   To śniadanie, wyjątkowo nie było zbyt długie. Zjedliśmy, jak najszybciej się dało. 
-Najpierw do jego pokoju - złapałam Andy'iego za rękę.
    W prawo. Prosto. Uwaga, schodki ! W lewo. Prosto. Schody. W lewo. Są ! 
 Delikatnie zapukałam. 
  Zero reakcji. 
 Mocniej.
  Zero reakcji.
-Oliver ! 
-Nie ma go - westchnął Andy.
-Mały spacer po całym hotelu nam nie zaszkodzi - odpowiedziałam.
   Hotel wydawał się być w tym momencie całym światem. Obeszliśmy go wzdłuż i wszerz. Nigdzie nie ma nawet śladu Oliver'a. 
 Zmęczeni usiedliśmy na ławce.
-Ja już nie mam siły. Przepraszam Taylor, ale nie będziemy marnować dnia. Oliver zaraz się znajdzie, a ty nie potrzebnie się denerwujesz - delikatnie mnie objął.
-Tak, ale co jak mu się coś stało ?
-Na pewno nic..
-Muszę go znaleźć Andy. Jak nie chcesz to sama to zrobię.
    Widziałam, że Andy nie ma najmniejszej ochoty szukać swojego przyjaciela.
-Niedawno mi mówiłeś, że się przyjaźnicie. 
-Tak, ale nie będę robił paniki. 
-Ja nie robię paniki, po prostu chcę znaleźć Oliver'a ! - wstałam z ławki i kierowałam się ponownie w stronę jego pokoju.
-Taylor, zaczekaj.. ! 
-Oliver ?! - zaczęłam walić w drzwi.
  Nic. Nie ma go w hotelu. Wyjęłam telefon, by ponownie spróbować się do niego dodzwonić. Nic. Zsunęłam się po lego drzwiach i usiadłam na podłodze. Po chwili z mojego telefonu było słychać piosenkę 'Shadows die'. Oliver dzwoni !
-Halo ?! Oliver ?! Gdzie ty.. ?!
-Taylor, spokojnie. Po prostu chciałem ci powiedzieć, żebyś się niczym nie denerwowała.
-Ale gdzie ty jesteś ?!
-Taylor, muszę kończyć. Niczym się nie martw. Do zobaczenia ! - rozłączył się.
   Odruchowo rzuciłam telefonem w jakieś krzaki.
-Auć ! - odpowiedział dobrze znany mi głos.
-Andy ? - w tym samym momencie Biersack usiadł obok mnie.
-Gniewasz się ? - zapytał, robiąc te swoje proszące, psie oczy.
-Nie.. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Na ciebie ? - dodałam.
  Andy delikatnie pocałował mnie w policzek.
-No i co ? Znalazłaś go ? Albo jakieś poszlaki ? 
-Zadzwonił do mnie. Powiedział, żebym niczym się nie martwiła..
-Ale gdzie jest ?
-Tego nie chciał mi powiedzieć.
-Kurwa.
-Nie wiem o co mu może chodzić. Gdzie on może być ? 
-Nie mam pojęcia/ Trudno. Powiedział, żeby się nie martwić, to nie będziemy się tutaj teraz ten ten, tylko idziemy na basen. A ! Zapomniałem. Dzisiaj wieczorem, jest wielka impreza nad basenem i oczywiście zostaliśmy na nią zaproszeni ! - powiedział z uśmiechem.
-Nie wiem, czy chcę iść..
-Chcesz, chcesz. Bez ciebie nie idę. 
   
   Dzień, jak zwykle minął nam bardzo miło. Basen + Andy > Plaża + Andy > Bar + Andy > Plaża + Andy > Basen + Andy >... Nic więcej do szczęścia nie było mi trzeba.
  
 Nadszedł wieczór.
-To co ? Gotowa ? - zapytał Andy.
  Szczerze mówiąc, w ogóle nie chciało mi się iść na tą imprezę. Wolałabym się gdzieś przejść, chwilę posiedzieć na plaży.. A nie wariować w towarzystwie, zapewne, pijanych imprezowiczów. Ale w końcu, Andy'iemu też się coś należy. 
-Tak, możemy iść. 
  Andy wziął mnie za rękę i po chwili byliśmy nad basenem.
  Ludzi było całkiem sporo, ale bez przesady. Przynajmniej było czym oddychać. Po chwili podeszła do nas Alexandria.
-No hejoł ! 
-Siema - odpowiedział Andy.
-Ooo ! Ja zaraz wrócę, muszę zapytać Sykes'a, czy nie możemy czegoś zagrać. Zaraz wrócę.
    Pokiwałam głową. 
-No co robimy ? - zapytała moja przyjaciółka.
-Nie wiem. Nie chcę mi się tu siedzieć - wymamrotałam.
-Oj tam. Zaraz zleci.
-Taaa.. Jasne. 
  Impreza.. Jak to impreza. Nad całym basenem, pozawieszane były świąteczne lampki, wszędzie stały tylko drinki i drinki.
-Rzygam tym Mohito - stwierdziła Alexandria.
-Daj mi spokój. Ja już nie mogę na to patrzeć. Andy miał wrócić godzinę temu.. Gdzie on jest ?!
   Czy ja zawszę muszę kogoś szukać ?! Tym razem nie miałam już siły. Usiadłam z boku, na jakiejś ławce i cierpliwie czekałam, na koniec tej dennej imprezy. Miną rok, zanim wszyscy rozeszli się do pokoju.
-Andy ! - prędko pobiegłam w jego stronę.
   Razem z Oliver'em prawie płakali ze śmiechu. Popatrzyłam na Alexandrię. Nie była zbyt zadowolona.
-No hejjj - Andy szarpnął mnie do siebie.
  W tym momencie poczułam od niego zapach alkoholu.
-Andy !
-Hej blondyna, zrobisz mi syna ?! 
  Alexandrią kipiała wściekłością. Myślałam , że zaraz palnie Oliver'a za ten jego głupi tekst.
Andy nagle spoważniał. Oliver'owi było nadal do śmiechu.
-Dobra, chodźmy - Andy złapał mnie za rękę i kierowaliśmy się w stronę pokoju.
  Jakby nagle wytrzeźwiał. 
-Piłeś ? - zatrzymałam się. 
 Popatrzył mi prosto w oczy.
-Jedno Mohito. Przysięgam.
-To skąd ten zapach ? - przybliżyłam się do niego, żeby jeszcze raz go poczuć.
  Zapachniało męskimi perfumami.
-Jaki zapach ? 
-Nie ważne..
  Andy uśmiechnął się do mnie.
-Już myślałam, że zaczniesz mówić takie rzeczy jak Oliver..
-Nie, no co ty ! Ten to naprawdę prze.. 
   W tym momencie nie mogła uwierzyć w to, co widzę. 
-Andy, czy to.. ?


wtorek, 7 maja 2013

Someone, Somewhere

  


 Plaża, słońce, piasek i.. Mama ?
-Pilnuj ich wszystkich - podeszła do mnie i delikatnie chwyciła mnie za ramię.
-Dbaj o nich. Oni nas teraz zastępują.
   Nie wiem czemu, ale w tym momencie zaczęłam się bać.
Nagle zauważyłam zmierzającą w naszą stronę, małą dziewczynkę, która po woli zaczęła być coraz mniej widoczna. Jakby znikała wraz z wiatrem. W ostatnim momencie próbowałam ją złapać za dłoń, którą wyciągnęła w moją stronę, ale nie zdążyłam.
-Nic się nie stało - nagle u mojego boku, zjawił się Andy.
 Nagle zauważyłam Oliver'a, siedzącego nad samym brzegiem. W pewnym momencie porwała go potężna fala.
-Oliver !
-Co tu się dzieje ?! - zaczęłam panikować.
-Niedługo będziesz musiała wybrać, kto zniknie - odpowiedział Andy.
     Nagle na plaży pojawił się Ashley. Zachowywał się, jakby w ogóle mnie nie widział. W pewnym momencie po plaży przejechał mały, biały samochód, z narysowanymi na drzwiach czarnymi krzyżami.
-Ash ! - próbowałam złapać go za rękę i przesunąć.. Tym razem URATOWAĆ.
   Na nic się to nie zdało. Byłam jak duch. Nikogo nie mogłam złapać, dotknąć..
-Andy ! No zrób coś ! Ash ! Nie widzisz tego samochodu ! Boże !
-Pomóż mu - wtrąciła się mama.
-Ale ja nie mogę ! - zaczęłam płakać.
   Ashley zniknął zupełnie tak jak Oliver i mała dziewczynka.
 Przyszedł czas na Andy'iego. Nagle znaleźliśmy się na wysokim budynku.
-Już tu kiedyś byłam.. - nie wiem jakim cudem, byłam tu w poprzednim śnie.
  To z tego budynku spadłam, razem z Andy'im.
-Boże, nie ! Andy ! Co tu się do cholery dzieje ?! - upadłam z płaczem na kolana.
  Mamy już nie było. Byłam tylko ja i Andy.
-Ale tak trzeba.. - zaczął tłumaczyć.
-Co trzeba ?!
-Uratuj - Andy spadł z wieżowca.
  Od razy wskoczyłam za nim. Nim zdążył zniknąć, czym prędzej chwyciłam go za rękę. Popatrzył na mnie i delikatnie się uśmiechnął.
-Wygrałem - szepnął.

-Wszystko w porządku ? - Andy nachylił się nade mną z promienistym uśmiechem.
-Tak.. Tak mi się wydaje.. - powoli wygramoliłam się z łóżka.
   Na dobry początek dnia, Andy delikatnie mnie pocałował. W tym samym momencie do pokoju zawitał Sykes.
-No już przestańcie się tak.. - zabrakło mu słowa.
-No wiecie o co chodzi.. - dokończył.
   Uśmiechnęliśmy się do siebie.
-Jest tak gorąco, że ja pierdole.. - potarł swoje czoło.
   Zaczęłam się śmiać.
-Nie no serio..
-Już masz dosyć ? - zapytał uśmiechnięty Andy.
-Jeszcze nie, ale nie wykluczone, że za dziesięć minut, będę musiał się przebrać i paradować po hotelu w samych gaciach.
-Jest to tu mile widziane - odpowiedział Andy.
-Chciałbyś.
-No chłopcy, przestańcie się tak.. - zaczęłam przedrzeźniać Sykes'a.
-No no ! - odpowiedział.

   Mimo wszystko, miałam już dosyć tych dziwnych snów, które ostatnio ciągle mnie męczyły. Pojawiały się w nich ciągle te same osoby. Te same okropne wydarzenia. I zawsze takie same zakończenie.
-Jak tam pierwsza noc ? - do stolika w barze nad basenem, przysiadła się do mnie Alexandria.
-Gdzie masz Andy'iego ? Działo się ?!
-Tak, wiesz - odpowiedziałam sarkastycznie.
-No ja wiem - uśmiechnęła się głupio.
-Andy poszedł na chwilę do pokoju.
-Ulala ! Pewnie szykuje coś na romantyczną noc, numer dwa !
-Alexandria ! - zaczęłam się śmiać.
-No, a teraz mów, co cię dręczy ? - zapytała.
-Nic.
-Yhym..
-No serio !
-Znam cię dosyć krótko, ale widać to kochanie, że coś cię dręczy i jeśli zaraz mi nie powiesz .. ! - Alexandria przestała, widząc oczy pozostałych klientów, skierowany w jej stronę.
-No więc ? - zapytała szeptem.
-Na prawdę, nic.
   W tym samym momencie do baru wszedł Andy. Usiadł koło mnie.
-O czym tak plotkujecie ? - zagadał.
-O tym, że coś dręczy Taylor.
   Westchnęłam i popatrzyłam złowieszczo na swoją przyjaciółkę.
-No co ?!
-Dobra, potem się wyjaśni.. - Andy objął mnie ramieniem.
-Teraz nie będziemy rozmawiać o żadnych problemach i lepiej by było, gdyby każdy o nich zapomniał - ostatnią część zdania Andy kierował do mnie.
   Dzień minął nam fantastycznie. Ciągłe spacery, morze, plaża, basen.. I to co najważniejsze - Andy. Mimo wszystko, widać było, że Ashley też ma jakiś problem. Nie chciałam go jednak o to pytać. Jeśli będzie chciał, to sam mi powie. Reszta ekipy wydawała się równie szczęśliwa. Mały romans - Alexandria i Sykes, rozkwitał i widzieli to wszyscy.
Martwiło mnie jednak, że przez prawie cały dzień, nie widziałam Oliver'a..

-Miło tu, prawda ? - razem z Andy'im, oglądaliśmy, jak słońce powoli chowa się za niebieściutkimi falami.
  Z uśmiechem, pokiwałam delikatnie głową.
-Tu jest wspaniale - odpowiedziałam.
-Idziemy już do pokoju ? - Andy chwycił mnie delikatnie, za rękę.
-Możemy.
  Droga do pokoju, może i była trochę długa, ale za to bardzo przyjemna. Rozmawialiśmy o wspólnie spędzonym dniu i o wszystkim.. Dosłownie. W końcu znaleźliśmy się pod naszymi drzwiami.
  Nasz pokój, jak zwykle wyglądał przeuroczo. Nie mogłam się na niego napatrzeć.
Szybka kąpiel w mojej ukochanej wannie i za pewne następny koszmar.
-To o co chodziło Alexandrii ? - Andy usiadł na łóżku i ułożył swoje, jeszcze mokre włosy.
-Nic takiego, na prawdę.
-Jak nie chcesz mówić..
-Nie. Nie o to chodzi. Po prostu to takie pierdoły..
-To czemu się nimi przejmujesz ?
-Bo widzę je co noc.
-Chcesz mi o nich opowiedzieć.
   W skrócie streściłam mu każdy sen. Niby czemu, miałabym je przed nim ukrywać ?
  Andy delikatnie mnie przytulił. Nie wiedział, co mi odpowiedzieć. Po chwili wtuliłam się w ciepłą, białą pierzynę. Poczułam, jak Andy delikatnie się do mnie przesuwa.
-Dobranoc.

Jeśli macie jakieś pytania, to zapraszam na mojego nowego ask'a : 
^^
Bardzo dziękuję, za wszystkie komentarze :3 !

wtorek, 30 kwietnia 2013

Heart




-Gdzie ja jestem ? 
   Niby zupełnie znane mi miejsce, ale dziwnie niebezpieczne. Wszędzie było ciemno, za oknem szaro.. Weszłam do salonu. Na kanapie siedział zamyślony Andy. Wyglądał, jak rzeźba. Nic się nie odzywał, w ogóle się nie ruszał. 
-Wszystko jest w porządku - zza mojego ramienia, usłyszałam głos Oliver'a. 
-Co.. ? - nagle Andy zniknął.
-Na dachu - wskazał mi Jinxx.
 Przed moimi oczami pojawiła się drabina, prowadząca na dach. Bez zastanowienia na nią weszłam. Ujrzałam piękny krajobraz Nowego Jorku. Ten widok, który dało się zaobserwować z gigantycznego wieżowca, był niesamowity. W pewnym momencie ujrzałam Andy'iego, stojącego na skraju dachu. Prędko do niego podbiegłam.
-Co się dzieje ? - zapytałam z przerażeniem, łapiąc go za dłoń, która wydawała się strasznie zimna. 
   Andy wskazał palcem, na coś lub kogoś, znajdującego się za moimi plecami. Był to Ashley, wraz z Oliver'em.
-Musisz wybrać - głos Ashley'a wydawał się niezwykle poważny.
Andy, Oliver, albo ja - kontynuował.
-O czym wy mówicie ?!
  Basista bez zastanowienia, podszedł do Andy'ego i zepchnął go z dachu.
-Ja czy Oliver ?
-Andy ! Boże ! 
-Skoro nie chcesz żadnego z nas, to nikogo nie będziesz już chciała. 
   Andy spadał dziwnie powoli, więc zdążyłam złapać go za rękę. 
-Ciebie wybieram - powiedziałam po cichu.
      Nagle siedzieliśmy w samolocie, który natychmiast zaczął się palić. Widziałam tylko Andy'iego stojącego w ogniu, ale nie palącego się. Jakby otaczał go, jakiś magiczny krąg. Panika pasażerów, sprawiała, że ja także nie byłam spokojna, chociaż przede mną stał mój bohater.
-Andy, pomóż mi ! Błagam ! 

-Taylor, wszystko gra ? - głos wokalisty, wydawał się bardzo spokojny.
-Tak, tak.. - podniosłam głowę z jego kolan. 
-Lądujemy. 

  Na lotnisku, czekał już na nas specjalny, ekskluzywny autobus, który miał nas zawieźć do hotelu. Bez namysłu, zajęłam miejsce obok Andy'iego i wpatrywałam się w okno, rozmyślając o tym dziwnym śnie. Czemu niby miałabym wybierać ? Sprawa z Ash'em jest już załatwiona, ale co tam robił Oliver ? Przecież jest tylko moim przyjacielem, nikim więcej.
-Co tam tak rozmyślasz ? - zagadał Andy.
-A nic, nic..
-A widzę, widzę - zaśmialiśmy się.
-Śniły mi się dziwne rzeczy..
-Mi też się często śnią różne zjawy, które zabijają najpierw ciebie, a potem.. A nie ważne - rozkręcił się Andy.
-Trochę zmniejszymy liczbę horrorów - podsumowałam.
-Nie ma sprawy. I tak dzisiaj jestem już tak zmęczony, że od razu pójdę się położyć.
   W końcu, autokar się zatrzymał. 'Las Palmas', to właśnie była nazwa naszego hotelu, na którą od razu zwróciłam uwagę. Piękny hotel, ogrodzony palmami, pięknymi ogrodami, sprawiał wrażenie wręcz magicznego. Recepcja była gigantyczna. Idealnie wypastowane podłogi, zastępowały tu najprawdopodobniej lustra. Wszystko wydawało się takie czyste, jak w muzeum. Wszędzie można było jednak zauważyć, ciekawskich turystów, którzy rozluźniali całą atmosferę, najróżniejszymi pytaniami, na przykład : Czemu pizza w barze przy basenie, nie jest wypieczona tak jak wczoraj ? 
 W końcu dostaliśmy długo oczekiwane klucze do naszego pokoju. Naszego, mam tu na myśli oczywiście mnie i Andy'iego. Robiło się coraz ciemniej więc zanim zobaczyliśmy nasz 'nowy dom', poszliśmy wszyscy razem na kolację, która zaraz się kończyła. Mało kto je kolację o 22. 
  Nasz pokój był przepiękny. Łóżko pokryte, cienką, milutką kołderką, śliczna, dość duża szafa, plazmowy telewizor, wszędzie różne małe szafeczki, obrazy.. Mimo, że pokój miał być urządzony w stylu Hawajskim, sprawiał wrażenie nadzwyczajnie nowoczesnego. Śliczna wanna, znajdująca się na środku drewnianej łazienki, wyglądała przeuroczo. Delikatny zlew i pięknie złożone ręczniki nadawały pomieszczeniu, przytulny nastrój. 
   Nie ukrywając, krępowała mnie dwuosobowe łóżko. Byliśmy z Andy'im dość długo, byliśmy dorośli - wiem. Ale mimo wszystko, wolałabym z tym trochę poczekać. 
 Po skorzystaniu z ekskluzywnej łazienki i wypakowaniu się, w końcu mogliśmy się spokojnie położyć. 
 Za oknami słychać było delikatny powiew wiatru oraz cichą muzykę. Widok mieliśmy na niebieściutką wodę, która aż błagała, żeby natychmiast do niej wskoczyć. To dlatego wszyscy tak marzą o przyjeździe na Hawaje. To było coś pięknego.
-I jak ? Podoba się ? - zapytał Andy, odwracając głowę w moją stronę.
-Tak, jest pięknie. Nawet nie miałam chyba za bardzo okazji, żeby ci podziękować..
-Cała przyjemność, po mojej stronie - uśmiechnął się.
-Kochany jeste.. - przerwałam czując, że Andy coraz bardziej się do mnie przybliża.
   W pewnym momencie objął mnie delikatnie ramieniem.
-Kocham cię bardzo, wiesz ? - zapytał słodko.
   Uśmiechnęłam się i poczułam jego rękę, dotykającą gołej skóry moich pleców. Po chwili pocałował mnie. Zrobił to w jakiś inny sposób. Bardziej.. Prawdziwy.

_________________________________________________________________________________

Przepraszam, za dość krótki rozdział, ale chciałam dodać cokolwiek przed moim wyjazdem. 
Do poniedziałku nie ma mnie w domu, w związku z długim weekend'em, więc wątpię, że do tego czasu uda mi się dodać nowy rozdział. 
Więc jeszcze raz bardzo przepraszam, ale mam nadzieję, że rozumiecie :)
  

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Paradise



-Dzień dobry..
-Oooo, witam witam ! Panienka Taylor ! jak miło !
  Nie ma to jak wyszykować się w 15 minut. Andy, oczywiście śpiąca królewna, w ogóle nie miała zamiaru wstać, a ja, następna mądra, oczywiście nie nastawiłam budzika. Do tego wszystkiego, jak to w studiu, spałam razem z Andy'im na malutkiej kanapie, co oczywiście powodowało, że czułam się, jakbym nie spała z tydzień.
-A więc, kochanie, twoim pierwszym zadaniem będzie.. Zorganizować koncert ! - krzyknęła z uśmiechem.
-Czyj ? - zapytałam.
-To od ciebie zależy ! Ma to być świetny artysta lub zespół, żeby bileciki się sprzedały ! Ja na razie lecę, a ty jest twoje biuro, skarbeńku ! Dasz sobie radę ! Papa !
   Tsaa.. Ta pani była ciut dziwna. Ale kit z nią. Boże ! Jak ja mam niby jej załatwić jakiś koncert..
Już pierwszy dzień, a ja zawale to.
  Nagle ktoś zadzwonił.
-Mhhh ? Znaczy, słucham ?
-Dzień dobry. Dzwonię w sprawie..
 I w ten właśnie sposób zorganizowałam koncert Dżastina Bibera w Madison Square Garden.
_________________________________________________________________________________

-Wszystko jest już załatwione - przywitał mnie zadowolony Andy.
-Spokojnie pojedziemy na Hawaje. Załatwiliśmy wszystko ! - dodał.
-To wspaniale ! - mocno go przytuliłam.
-Już jutro jedziemy !
-A to nie po jutrze.. ?
-Trochę przyśpieszyliśmy !
    Uśmiechnęłam się.

Potem nadszedł czas pakowania. Trochę źle się czułam, że Andy wszystko za mnie załatwia, no ale w sumie, to on mi to zaproponował.
Zmieściłam się w jedną walizkę ! Sukces !
  Tak szczerze mówiąc, to wolałam zostać w domu. Nie chciało mi się tam jechać, ale z drugiej strony, kiedy wyobrażał sobie siebie i Andy'iego.. Jejku.
-Spakowana ?
-Tak - uśmiechnęłam się do Oliver'a.
-Tylko.. Tylko, że nie mogę zapiąć tej walizki..
-Czekaj..
   Nagle Oliver wskoczył na nią z całej siły, a ja prędko złapałam za suwak.
Oboje zaczęliśmy się śmiać.
-Cieszę się, że już wszystko w porządku.. - zaczął mówić Oli.
-Czyli co ?
-Jakoś daje radę.
-Czemu mi nie powiedziałeś, że masz..
-Bo nie chciałem cię martwić.
-Ale przecież możesz mi wszystko powiedzieć.
  Razem z Oliver'em usiedliśmy na moim łóżku. Zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno mam wszystko..
-Szczoteczka do zębów ? - zapytał.
-Jest - odpowiedziałam, śmiejąc się.
-No to, to co najważniejsze już masz.
   Dzisiaj wyjątkowo był w dobrym humorze.

Nim się obejrzałam, był już wieczór. Razem we trójkę siedzieliśmy sobie przed telewizorem i oglądaliśmy jakiś horror.
-Jezu !
-Spokojnie..
   Pokiwałam głową, kładąc się na kolanach Andy'iego.
-No ! Nie wchodź tam ! Czy ona mnie nie słyszy ?!
  Chłopaki zaczęli się śmiać.
Mi tam do śmiechu nie było. Wręcz przeciwnie, strasznie się denerwowałam. Po chwili jednak, nerwy opadły i zasnęłam.
_________________________________________________________________________________

-Wstajemy ! Za pół godziny przyjeżdża taksówka !
   Prędko wstałam, wzięłam zrobioną wcześniej przeze mnie, kanapkę i popędziłam do łazienki. Potem jeszcze sprawdzić, czy wszystko jest.. Kurde ! Ładowarka !
 Prędko wepchnęłam ją do jakiejś kieszeni.
-Wezmę - do pokoju wszedł Oliver i delikatnie wyjął z moich rąk ciężką torbę.
-Chodź. Musimy już schodzić - delikatnie się uśmiechnął i objął mnie ramieniem.
   Na dole czekał już Andy. Po chwili siedzieliśmy w samochodzie.
-Nie lubię latać samolotami.. - westchnęłam.
 Jak zwykle rano, nie miałam ochoty na nic. Było dopiero po piątej, więc ja już w ogóle odpadam.
-Ale ze mną jeszcze nie leciałaś.. I swoim prywatnym samolotem chyba też nie.. ? - uśmiechnął się Andy.
-No nie.. - także się uśmiechnęłam.

-O ! Tam są ! - Andy wskazał na chłopaków z Black Veil Brides i Bring Me The Horizon.
 No i oczywiście Alexandria, która od razu na mój widok podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła.
-Wszystko widziałam.. - zagadałam.
-Ale o co chodzi ? - udawała, śmiejąc się.
-Ty i Sykes..
-Przestań !
-Oooo ! Oliver ! - wszyscy rzucili się na mojego przyjaciela.
 Był wyraźnie zadowolony z zaistniałeś sytuacji. Z tego, co udało mi się zauważyć, to przyjaźnił się też mocno z Sykes'em. Bardzo ucieszył się, że spędzi z nimi trochę czasu. Sykes, ja i Andy - byliśmy dla niego najbliżsi.
-Dobra ludzie ! Samolot już jest !
 Chwilę później siedzieliśmy w ekskluzywnym samolocie. W środku znajdowały się skórzane fotele, barek.. Jejku.. Bardziej to wyglądało jak recepcja 5-gwiazdkowego hotelu.
   Razem z Andy'im, Oli'm, Alexandrią i Sykes'em, usiedliśmy przy małym stoliczku.
-Proszę zapiąć pasy.
  I teraz najgorsze - wylot. Złapałam Andy'iego za rękę.
 Popatrzył się na mnie troskliwie i uśmiechnął.
-No to ruszamy.

***
Chciałam wszystkich bardzo serdecznie zaprosić, do zajrzenia na mojego nowego bloga 'The Academy of F.E.A.R.' Mam nadzieję, że spodoba się wam :)
Zachęcam do komentowania ^^
^^^
! BLOG ZAWIESZONY !