piątek, 8 lutego 2013
Ogłoszenia Duszpasterskie II
1. Jutro wyjeżdżam w góry, więc niestety do przyszłej niedzieli nie będzie żadnego nowego posta.. Postaram się jak najszybciej dodać :
2. Zapraszam na stronkę, którą prowadzę razem z jeszcze 2 wiernymi fankami :)) :
http://www.facebook.com/AndyBiersackPoland?ref=hl
It never ends
-Cześć - przywitałam się.
-Cześć ! - Oliver wstał i dał mi buziaka w policzek.
-Siadaj ! - dodał.
Stolik mieliśmy przy oknie. Andy nie zdążył jeszcze wyjechać. Przyglądał się nam.
-To co tam słychać ? - chciałam jakoś zagadać.
-No jakoś leci.. Bez ciebie to nudno. Tobie życie się rozkręca, a u mnie to codzienność. Wstać rano, iść do szkoły, wrócić i iść spać.. A u ciebie ?
-U mnie chyba lepiej być nie mogło - pochwaliłam się.
-Zazdroszczę..
-Dzień dobry, czy mogę coś podać ? - rozmowę przerwał nam kelner.
-Ja poproszę whiskey - odpowiedział Oliver.
-A ja poproszę herbatkę..
-Dobrze - uśmiechnął się kelner i po chwili odszedł.
Nastała niezręczna cisza.
-Chciałbym żebyś wróciła do domu.. Żebyśmy znowu mogli się przyjaźnić..
-Ale nic nam nie szkodzi na drodze..
-Andy.
Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Andy nie zniszczy przecież naszej przyjaźni - uśmiechnęłam się.
-Ale i tak, mieszkasz teraz z nim. Zaraz pojedziesz zapewne w trasę koncertową z nimi i tak dalej.. Z tego już nic nie będzie..
-Ale czemu tak uważasz ?! Co się stało, bo nie rozumiem..
-Wtedy co podjechaliśmy do mnie pod dom, Andy chciał mi już wygarnąć.. On ma coś do mnie, a widzę, że teraz nie ma takiej opcji, żebyśmy sami się spotykali !
-No jak nie ? Jestem tutaj sama. Oliver.. Czy mogę wiedzieć o co ci chodzi ?!
-O to, że nie możemy się już więcej spotykać ! Nigdy ! - Oliver wstał i z hukiem wyszedł z kawiarni.
Wybiegłam za nim.
-Ale czemu ? - zapytałam ze łzami w oczach.
Oliver nie wiedział co powiedzieć.
-Bo nie ! - odszedł.
Łzy zaczęły mi lecieć, jak z kranu. Po chwili poszłam do parku. Usiadłam na drewnianej ławeczce pod drzewem.
Wyciągnęłam telefon. Kontakty > Andy.
-Słucham ? - usłyszałam jego głos.
-Andy, możesz po mnie przyjechać ? - próbowałam nie wybuchnąć płaczem.
-Tak szybko ? Jasne.. Gdzie jesteś ?
-W parku..
-Dobra, zaraz jestem.
Odłożyłam telefon i zaczęłam płakać.
Utrata przyjaciele była dla mnie czymś.. Całkowicie nowym uczuciem.. Ale może to dlatego, że nigdy nie miałam PRAWDZIWEGO przyjaciela, takiego jak właśnie Oliver. Tak, Oliver z tatuażami, którego poznanie całkowicie odmieniło moje życie. W końcu dzięki niemu poznałam Andy'iego i resztę Black Veil Brides..
Zaczęłam zastanawiać się o co mogło mu chodzić. Przecież nic nie zrobiłam .Nic. Zupełnie nic..
-Co się stało ? - koło mnie stanął Andy.
Rzuciłam mu się na szyję.
Usiedliśmy na ławce.
-Co się stało ? - powtórzył.
-Oliver.. Powiedział, że nie możemy się już więcej spotykać i odszedł. Zostawił mnie.. - łzy znowu zaczęły lecieć po moich policzkach.
Ta informacja nie zdziwiła zbytnio Andy'iego. Przyglądał się w drzewo rosnące na przeciwko ławki.
-Ale czemu ? - zapytał w końcu.
-Nie wiem właśnie.. Co ja takiego zrobiłam ?! Czemu on ... ? - wybuchnęłam płaczem.
Andy mnie przytulił.
-Masz nas - powiedział łapiąc mnie za rękę.
Lekko się uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Po chwili dostałam sms'a od nieznanego numeru. 'Tęsknię.'
-Od kogo ? - zapytał Andy.
-Od nieznanego, ale to zapewne Oliver. Napisał : tęsknię.
-Jak on w ogóle ma czelność się odzywać ?! Ja sobie z nim pogadam..
-Nie trzeba. Nie chcę.. Nie potrzebuję już go. Nie będzie mi robił łaski..
-No w sumie racja..
Po chwili byliśmy już w studiu. Weszliśmy. Przywitałam się ze wszystkimi. Oczywiście nie obyło się bez pytań typu : Co się stało ? . W sumie to nic mi to nie przeszkadzało. Wszystkim opowiedziałam o moim 'przyjacielu' Oliver'ze. Nikt nie był zbyt zdziwiony tą wiadomością. Każdy powiedział coś w stylu : Masz nas. , Nie przejmuj się nim. , Zasługujesz na lepszych przyjaciół..
Nadszedł wieczór. Ja nadal nie mogłam pogodzić się z utratą tak bliskiej dla mnie osoby. Zjedliśmy kolację. Dzisiaj każdy z nas postanowił pojechać do domu i trochę odpocząć. Umówiliśmy się, że jutro każdy po śniadaniu przyjedzie do studia i znowu spędzimy tu noc. Mi to jak najbardziej odpowiadało. Pożegnałam się z każdym, dając buziaka w policzek i pojechałam z Andy'im do jego willi. Dom w rzeczywistości nie był olbrzymi, ale tak się wydawało. Był to dwupiętrowy, niezwykle przytulnie, orginalnie i nowocześnie urządzony dom z pięknym ogródkiem z basenem i mini studiem. Na powitanie przybiegły do nas koty. Andy nakarmił je, a ja w tym czasie poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Zeszłam na dół.
Andy, także już przebrany, czekał na mnie w sypialni. Obydwoje byliśmy bardzo zmęczeni. Daliśmy sobie 'po buziaku' i poszliśmy do swoich sypialni.
'Obudziłam się. Było dziwnie ciemno. Pobiegłam do sypialni Andy'iego. Pusto. Jeden wielki bałagan. Zeszłam na dół. Porozbijane okna. Wszędzie pełno szkła i znowu jeden wielki bałagan.
-Andy ! Andy !
Echo rozniosło się po całym domu. Weszłam na górę pod. Wskoczyłam pod kołdrę i nie wiedziałam co robić. Po chwili usłyszałam, że ktoś wszedł do mojego pokoju. Byłam pewna, że to Andy. Odkryłam kołdrę. W tym momencie do mojego pokoju 'wskoczył' Oliver. Ale nie był to ten Oliver. To był Oliver cały we krwi. To był Oliver z nożem w ręku. Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie mogłam. Zbliżał się..'
Szybko wyskoczyłam w łóżka.
Boże co to był za sen.
Spojrzałam na zegarek 2.45. Bałam się wejść z powrotem do łóżka. Poszłam do łazienki. Przemyłam twarz.
-Wszystko w porządku ? - zapytał zaspany Andy.
-Tak.. Tak.. To znaczy nie..
-Ale nic nam nie szkodzi na drodze..
-Andy.
Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Andy nie zniszczy przecież naszej przyjaźni - uśmiechnęłam się.
-Ale i tak, mieszkasz teraz z nim. Zaraz pojedziesz zapewne w trasę koncertową z nimi i tak dalej.. Z tego już nic nie będzie..
-Ale czemu tak uważasz ?! Co się stało, bo nie rozumiem..
-Wtedy co podjechaliśmy do mnie pod dom, Andy chciał mi już wygarnąć.. On ma coś do mnie, a widzę, że teraz nie ma takiej opcji, żebyśmy sami się spotykali !
-No jak nie ? Jestem tutaj sama. Oliver.. Czy mogę wiedzieć o co ci chodzi ?!
-O to, że nie możemy się już więcej spotykać ! Nigdy ! - Oliver wstał i z hukiem wyszedł z kawiarni.
Wybiegłam za nim.
-Ale czemu ? - zapytałam ze łzami w oczach.
Oliver nie wiedział co powiedzieć.
-Bo nie ! - odszedł.
Łzy zaczęły mi lecieć, jak z kranu. Po chwili poszłam do parku. Usiadłam na drewnianej ławeczce pod drzewem.
Wyciągnęłam telefon. Kontakty > Andy.
-Słucham ? - usłyszałam jego głos.
-Andy, możesz po mnie przyjechać ? - próbowałam nie wybuchnąć płaczem.
-Tak szybko ? Jasne.. Gdzie jesteś ?
-W parku..
-Dobra, zaraz jestem.
Odłożyłam telefon i zaczęłam płakać.
Utrata przyjaciele była dla mnie czymś.. Całkowicie nowym uczuciem.. Ale może to dlatego, że nigdy nie miałam PRAWDZIWEGO przyjaciela, takiego jak właśnie Oliver. Tak, Oliver z tatuażami, którego poznanie całkowicie odmieniło moje życie. W końcu dzięki niemu poznałam Andy'iego i resztę Black Veil Brides..
Zaczęłam zastanawiać się o co mogło mu chodzić. Przecież nic nie zrobiłam .Nic. Zupełnie nic..
-Co się stało ? - koło mnie stanął Andy.
Rzuciłam mu się na szyję.
Usiedliśmy na ławce.
-Co się stało ? - powtórzył.
-Oliver.. Powiedział, że nie możemy się już więcej spotykać i odszedł. Zostawił mnie.. - łzy znowu zaczęły lecieć po moich policzkach.
Ta informacja nie zdziwiła zbytnio Andy'iego. Przyglądał się w drzewo rosnące na przeciwko ławki.
-Ale czemu ? - zapytał w końcu.
-Nie wiem właśnie.. Co ja takiego zrobiłam ?! Czemu on ... ? - wybuchnęłam płaczem.
Andy mnie przytulił.
-Masz nas - powiedział łapiąc mnie za rękę.
Lekko się uśmiechnęłam. Po chwili byliśmy już w samochodzie. Po chwili dostałam sms'a od nieznanego numeru. 'Tęsknię.'
-Od kogo ? - zapytał Andy.
-Od nieznanego, ale to zapewne Oliver. Napisał : tęsknię.
-Jak on w ogóle ma czelność się odzywać ?! Ja sobie z nim pogadam..
-Nie trzeba. Nie chcę.. Nie potrzebuję już go. Nie będzie mi robił łaski..
-No w sumie racja..
Po chwili byliśmy już w studiu. Weszliśmy. Przywitałam się ze wszystkimi. Oczywiście nie obyło się bez pytań typu : Co się stało ? . W sumie to nic mi to nie przeszkadzało. Wszystkim opowiedziałam o moim 'przyjacielu' Oliver'ze. Nikt nie był zbyt zdziwiony tą wiadomością. Każdy powiedział coś w stylu : Masz nas. , Nie przejmuj się nim. , Zasługujesz na lepszych przyjaciół..
Nadszedł wieczór. Ja nadal nie mogłam pogodzić się z utratą tak bliskiej dla mnie osoby. Zjedliśmy kolację. Dzisiaj każdy z nas postanowił pojechać do domu i trochę odpocząć. Umówiliśmy się, że jutro każdy po śniadaniu przyjedzie do studia i znowu spędzimy tu noc. Mi to jak najbardziej odpowiadało. Pożegnałam się z każdym, dając buziaka w policzek i pojechałam z Andy'im do jego willi. Dom w rzeczywistości nie był olbrzymi, ale tak się wydawało. Był to dwupiętrowy, niezwykle przytulnie, orginalnie i nowocześnie urządzony dom z pięknym ogródkiem z basenem i mini studiem. Na powitanie przybiegły do nas koty. Andy nakarmił je, a ja w tym czasie poszłam do łazienki. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Zeszłam na dół.
Andy, także już przebrany, czekał na mnie w sypialni. Obydwoje byliśmy bardzo zmęczeni. Daliśmy sobie 'po buziaku' i poszliśmy do swoich sypialni.
'Obudziłam się. Było dziwnie ciemno. Pobiegłam do sypialni Andy'iego. Pusto. Jeden wielki bałagan. Zeszłam na dół. Porozbijane okna. Wszędzie pełno szkła i znowu jeden wielki bałagan.
-Andy ! Andy !
Echo rozniosło się po całym domu. Weszłam na górę pod. Wskoczyłam pod kołdrę i nie wiedziałam co robić. Po chwili usłyszałam, że ktoś wszedł do mojego pokoju. Byłam pewna, że to Andy. Odkryłam kołdrę. W tym momencie do mojego pokoju 'wskoczył' Oliver. Ale nie był to ten Oliver. To był Oliver cały we krwi. To był Oliver z nożem w ręku. Chciałam zacząć krzyczeć, ale nie mogłam. Zbliżał się..'
Szybko wyskoczyłam w łóżka.
Boże co to był za sen.
Spojrzałam na zegarek 2.45. Bałam się wejść z powrotem do łóżka. Poszłam do łazienki. Przemyłam twarz.
-Wszystko w porządku ? - zapytał zaspany Andy.
-Tak.. Tak.. To znaczy nie..
-Co się stało ? - zapytał pocierając oczy.
-Miałam po prostu straszny sen.. Zdarza mi się to.. Ostatnio coraz częściej.
-To znaczy ? Co ci się śniło ?
-Ty i Oliver..
-Rozumiem.. To chodź na chwilkę do mnie.
Poszliśmy do sypialni Andy'iego. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie.
-Połóż się tutaj - powiedział.
-Nie no co ty.. Nie będę ci prze..
-Taylor. Też nie miałem zbyt przyjemnego snu. Połóż się tutaj. Jak będziemy razem to.. To będzie bezpieczniej - uśmiechnął się i po chwili 'wskoczył' w pościel.
Położyłam się koło niego. Nie chciałam znowu wracać do tych snów. Ale zastanawiałam się nad jednym.. Czemu to zawsze Oliver był zły.. ?
-Już tak nie rozmyślaj o tych snach.. To w niczym ci nie pomoże.. - powiedział Andy wtapiając się w pościel.
Znał mnie na wylot.
W końcu ranek. Mocno się przeciągnęłam. Andy jeszcze smacznie spał. Spojrzałam na zegarek. 12:01.
-Andy stawaj ! - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem, szarpiąc za ramię Andy'iego.
-Co.. ? Która jest ... ?
-Po 12.. - szybko odpowiedziałam i poszłam na dół zrobić śniadanie.
Ser + chleb + pomidor = szybkie śniadanie.
Poszłam do łazienki, żeby się z lekka ogarnąć i przebrać. Poszłam zrobić gorącą herbatkę i obudziłam Andy'iego.
Zaspany, półprzytomny, Andy wlekł się za mną do kuchni.
-O jak miło.. - uśmiechnął się.
Usiedliśmy do stołu. Szybko 'wciągnęliśmy' śniadanie i wsiedliśmy do samochodu. Kierunek - studio.
-Śpiochy ! - przywitał nas Ashley.
Andy popatrzył się na mnie z uśmiechem.
-Długa noc.. - tylko mi wiedzieliśmy o co chodzi.
Dzisiaj nagrywali 'Resurrect The Sun'. Ja siedziałam sobie na kanapie i się im przyglądałam. Mówiąc 'przyglądanie' miałam na myśli analizowanie snu i wczorajszego dnia. Nadal to wszystko mi się nie układało.
Teraz nagrywali perkusyjne cuda Cristian'a. Andy usiadł obok mnie.
-Chyba nie przejmujesz się nadal Oliver'em, co ?
Westchnęłam.
-Ej no, bo się pogniewam ! Nie można tak się przejmować osobą, która..
-Która ?
-No.. Chodzi mi o to, że nie możesz się przejmować Oliver'em, który ma jakieś fochy i sprawia ci przez to wszystko przykrość ! Ja też miałem powody do wielkiego smutku ! Straciłem przyjaciela i wiem jak to jest..
-Ale on zapewne ciebie nie skrzywdził..
-No nie.. - Andy bardzo się zasmucił.
-Tylko, że jego już nie ma, więc nie da się tego naprawić..
Spojrzałam na Andy'iego. Wzrokiem śledził ruchy Cristian'a.
-Przepraszam..
-Za co ? Nie masz powodu - Andy mnie przytulił.
Po nagrywaniu poszliśmy na nasze schody. To było moje ulubione miejsce na świecie.
-Uwielbiam tu być - uśmiechnęłam się.
-Ja też. Razem z tobą..
Andy złapał mnie za rękę i pocałował.
-A to także uwielbiasz ? - zaczął się śmiać.
-Oczywiście ! - mi też przyszedł radosny humor.
Nagle zadzwonił mi telefon. Numer - nieznany.
Popatrzyłam na Andy'iego.
-Odbierz, a jak to Oliver to.. Oddaj mi telefon.
-Słucham ?
-Taylor ?
-Tak..
-Taylor nawet nie wiesz, jak się stęskniłem !
-Ale przepraszam.. Z kim rozmawiam ?
-No co ty. ? Nie poznajesz mnie ?
-Przepraszam, ale.. nie.
-To ja..
-Miałam po prostu straszny sen.. Zdarza mi się to.. Ostatnio coraz częściej.
-To znaczy ? Co ci się śniło ?
-Ty i Oliver..
-Rozumiem.. To chodź na chwilkę do mnie.
Poszliśmy do sypialni Andy'iego. Usiadłam na łóżku, a on obok mnie.
-Połóż się tutaj - powiedział.
-Nie no co ty.. Nie będę ci prze..
-Taylor. Też nie miałem zbyt przyjemnego snu. Połóż się tutaj. Jak będziemy razem to.. To będzie bezpieczniej - uśmiechnął się i po chwili 'wskoczył' w pościel.
Położyłam się koło niego. Nie chciałam znowu wracać do tych snów. Ale zastanawiałam się nad jednym.. Czemu to zawsze Oliver był zły.. ?
-Już tak nie rozmyślaj o tych snach.. To w niczym ci nie pomoże.. - powiedział Andy wtapiając się w pościel.
Znał mnie na wylot.
W końcu ranek. Mocno się przeciągnęłam. Andy jeszcze smacznie spał. Spojrzałam na zegarek. 12:01.
-Andy stawaj ! - powiedziałam jeszcze zaspanym głosem, szarpiąc za ramię Andy'iego.
-Co.. ? Która jest ... ?
-Po 12.. - szybko odpowiedziałam i poszłam na dół zrobić śniadanie.
Ser + chleb + pomidor = szybkie śniadanie.
Poszłam do łazienki, żeby się z lekka ogarnąć i przebrać. Poszłam zrobić gorącą herbatkę i obudziłam Andy'iego.
Zaspany, półprzytomny, Andy wlekł się za mną do kuchni.
-O jak miło.. - uśmiechnął się.
Usiedliśmy do stołu. Szybko 'wciągnęliśmy' śniadanie i wsiedliśmy do samochodu. Kierunek - studio.
-Śpiochy ! - przywitał nas Ashley.
Andy popatrzył się na mnie z uśmiechem.
-Długa noc.. - tylko mi wiedzieliśmy o co chodzi.
Dzisiaj nagrywali 'Resurrect The Sun'. Ja siedziałam sobie na kanapie i się im przyglądałam. Mówiąc 'przyglądanie' miałam na myśli analizowanie snu i wczorajszego dnia. Nadal to wszystko mi się nie układało.
Teraz nagrywali perkusyjne cuda Cristian'a. Andy usiadł obok mnie.
-Chyba nie przejmujesz się nadal Oliver'em, co ?
Westchnęłam.
-Ej no, bo się pogniewam ! Nie można tak się przejmować osobą, która..
-Która ?
-No.. Chodzi mi o to, że nie możesz się przejmować Oliver'em, który ma jakieś fochy i sprawia ci przez to wszystko przykrość ! Ja też miałem powody do wielkiego smutku ! Straciłem przyjaciela i wiem jak to jest..
-Ale on zapewne ciebie nie skrzywdził..
-No nie.. - Andy bardzo się zasmucił.
-Tylko, że jego już nie ma, więc nie da się tego naprawić..
Spojrzałam na Andy'iego. Wzrokiem śledził ruchy Cristian'a.
-Przepraszam..
-Za co ? Nie masz powodu - Andy mnie przytulił.
Po nagrywaniu poszliśmy na nasze schody. To było moje ulubione miejsce na świecie.
-Uwielbiam tu być - uśmiechnęłam się.
-Ja też. Razem z tobą..
Andy złapał mnie za rękę i pocałował.
-A to także uwielbiasz ? - zaczął się śmiać.
-Oczywiście ! - mi też przyszedł radosny humor.
Nagle zadzwonił mi telefon. Numer - nieznany.
Popatrzyłam na Andy'iego.
-Odbierz, a jak to Oliver to.. Oddaj mi telefon.
-Słucham ?
-Taylor ?
-Tak..
-Taylor nawet nie wiesz, jak się stęskniłem !
-Ale przepraszam.. Z kim rozmawiam ?
-No co ty. ? Nie poznajesz mnie ?
-Przepraszam, ale.. nie.
-To ja..
niedziela, 3 lutego 2013
Burn it down
-Znowu mnie głowa boli.. - zaczęłam narzekać.
-Przynieść ci coś ?
-Danielle mówiła, że tylko tamte pomogą..
-Ty jej wierzysz ? Też cię w to wplątała.
-Ale ona miała w sobie coś takiego, że jej uwierzyłam.. Proszę cię. No weź, Andy..
-Nie.
-Andy..
-Nie.
-Andy.. no weź - zaśmiałam się.
-No nie.. - uśmiechnął się.
-Nie no teraz na serio, bo zaraz w twoim pięknym ogródku będzie tabliczka z napisem 'RIP'. Chcesz tego ?
-Nie.. - znowu ten jego piękny uśmiech.
-Ty sobie papierosa zapaliłeś tak od siebie, a mi zaraz głowa wybuchnie i pomóc to mi już nie chcesz..
W sumie to nic nie stało na przeszkodzie, żeby spróbować zwalczyć ból zwykłym lekiem, ale wolałam tym. Tego dnia, co pierwszy raz spróbowałam, czułam się tak.. Tak.. Dobrze.
-Nie ma mowy.
-Andy ! Proszę !
-Nie mam tego przy sobie..
-Andy.. - wyrwałam mu papierosa i paczkę.
-Ej no ! - znowu się tak słodko uśmiechnął.
-Co ? Nie mam tego przy sobie.. - odwzajemniłam uśmiech.
-Myślisz, że to jest mniej szkodliwe od tamtego ?
-A weź sobie. Mam więcej..
-Andy ! No weź ! - zaczęłam się śmiać.
-No chłopaki i dziewczyny, co porabiacie ? - zapytał Ashley.
-Zabrała mi papierosa - Andy udawał, że ma focha.
-No wiesz.. - Ashley stanął obok mnie.
Popatrzyli się na siebie. Przytaknęli i ruszyli w moją stronę. Zerwałam się, jak nigdy. Zaczęliśmy bawić się w 'berka'. Nagle wpadłam na Cristiana. Obydwoje ze śmiechem przewróciliśmy się na siebie. Potem dołączyli do nas Ash i Andy. Wszyscy zaczęli się śmiać. Po chwili podszedł do nas John.
-Co.. Co wy robicie ?! - zaczął się śmiać.
-Bawimy się - odpowiedział Andy, wstając i otrzepując się z trawy.
-Zmieńcie dilerów - odpowiedział ze śmiechem.
-Spoko - powiedział Ash.
Po chwili poszliśmy nad mały stawik w ogrodzie. Dołączyli do nas Jake i Jinxx. Usiedliśmy dookoła wody. Nastała cisza.
Nagle Ash wybuchnął śmiechem, a ja razem z nim. Potem dołączyła do nas reszta.
-Widzę, że dzisiaj nie damy rady niczego przedyskutować - zaśmiał się John.
-Chodźcie do domu ! - zarządził Jinxx.
Wszyscy wstali i zmierzali w kierunku wejścia do domu.
-Często wieczorem tutaj siadamy i dyskutujemy nad piosenkami i w ogóle.. - powiedział do mnie Andy.
-Serio ? No przepraszam, że dzisiaj wam przeszkodziłam..
-Razem z Ash'em.. - uśmiechnął się Andy.
-Wcale nam nie przeszkodziliście. Poprawiacie wszystkim humor - uśmiechnął się John.
-Zgadza się. Od lat nie bawiłem się w berka ! - dodał Andy.
-Wprowadziłaś do nas wspaniały nastrój.. - do rozmowy dołączył się Jinxx.
-Jejku, dziękuję ! - zawstydziłam się.
Weszliśmy do domu.Wszyscy 'rozłożyli się' na kanapie.
-To co robimy ? Oglądamy jakiś film, czy idziemy spać ? - zapytał Andy.
-Ja myślę, że po takim dniu, każdy jest zmęczony - powiedział Ashley.
-No w sumie racja..
Każdy po kolei skorzystał z łazienki. Potem poszliśmy spać. Pokój dzieliłam z Andy'im i Ashley'em. Pokoi dla każdego z osobna nie starczyło.
Pogasiliśmy światła i poszliśmy spać.
Po niedługim czasie, obudziłam się z wielkim bólem głowy. Po cichu zeszłam na dół. Znalazłam jakieś tabletki, które tylko pogorszyły ból. Znowu weszłam na górę. Zajrzałam do szafki Andy'iego - nie ma. Torba - nie ma. Wtedy przypomniało mi się, że chował je do kieszeni od spodni. Było małe prawdopodobieństwo, że wciąż tam są, ale jednak. Jest ! Poszłam do kuchni i szybko popiłam tabletkę.
-Taylor ! - ze strachu upuściłam szklankę.
-Wszystko gra ? - zapytał Andy.
Zaczęłam zbierać odłamki. Nie obyło się, bez krwi.
-Taylor, zostaw ! Zobacz co sobie zrobiłaś ! - Andy wziął mnie za drugą rękę i zaprowadził do łazienki.
Obmył rękę i zabandażował. Potem poszliśmy do salonu.
W tym samym momencie tabletki zaczęły działać, ale teraz byłam świadoma tego co robię. Położyłam się na kanapie.
-Wszystko już w porządku ? - zapytał siadając obok mnie.
-Tak, przepraszam..
-Taylor, prosiłem cię..
-Ale już mi lepiej..
-Oddaj to..
Położyłam tabletki na stole.
Wstałam i usiadłam obok niego.
-Przepraszam..
Andy przytulił mnie.
-Chodźmy na schody.
Wziął mnie za rękę.
Usiedliśmy na zimnych schodkach. I każdy z nas zamyślił się. O czym myślał Andy ? Nie mam pojęcia, ale było widać, że o czymś miłym. O czym rozmyślałam ja ? O tym, że nigdy nie chcę, żeby cokolwiek się już zmieniło.
Jednak warto mieć jakieś marzenia. Szczególnie takie, które są wręcz niemożliwe do spełnienia. Bo jeśli naprawdę ci zależy to zrobisz wszystko. Nie można całymi dnami siedzieć w domu i rozmyślać : ' Co by było gdyby.. ?' Każdy przechodzi przez taki okres, że ma już dosyć codzienności. Tego, że każdy dzień wygląda tak samo. Wtedy trzeba zacząć działać. Robić małe kroczki. Być bardziej otwartym na nowe znajomości, zmienić coś.
-Przyjemnie tu.. - powiedział w końcu Andy.
-Mogę tutaj siedzieć całą noc..
-Żaden problem - uśmiechnął się.
-Spoko.. Ale trochę tu zimno..
-Ta.. Chodźmy lepiej spać.
Zmarznięci szybko weszliśmy na górę, wskoczyliśmy pod ciepłe kołderki i usnęliśmy.
-No wstawajcie ! Ile można spać ?! 12 dochodzi ! - do naszego pokoju wszedł John.
-Już 12 ? - zdziwił się zaspany Andy.
Wstaliśmy. Każdy poszedł się ogarnąć do łazienki. Szybko poszło. Równo o 12 usiedliśmy do 'śniadania'.
-To co dzisiaj robimy ? - zapytał Ashley.
-Dzisiaj zrobimy sobie wolne. Pasuje ? - zapytał John.
-Jasne !
-To jakie plany ? - dodał po chwili.
-Nie mamy planów. Samo się ułoży - uśmiechnął się Andy.
-Dzisiaj jest totalny luzzzzzzz - dodał Ashley.
Po śniadaniu każdy robił to, na co ma ochotę. Ashley i CC poszli oglądać jaki film. Jake i Jinxx siedzieli przed laptopem, a ja, Andy i John, nie mieliśmy żadnych pomysłów.
-Dawno nie mieliśmy całego wolnego dnia.. Co ja mam niby robić ?! - zapytał Andy siadając na kanapie.
-Ciiiii ! Oglądamy ! - wtrącił się Ash.
-W sumie to ja też nie mam pomysłu.. Dobra ludzie ! Koniec lenistwa ! - zarządził John.
-Ej no !
-Piosenki same się nie nagrają !
Wszyscy poszli do studia.
-To co dzisiaj ? - zapytał CC.
-Dzisiaj jedziemy z 'Nobody's hero' - odpowiedział John.
Nagle zadzwonił mi telefon.
-Przepraszam.. Zaraz przyjdę.. - wyszłam na dwór i usiadłam na 'naszych' schodach.
-Słucham ?
-Siema, tu Oliver.
-Oooo cześć !
-Masz dzisiaj czas ?
-Tak, a o co chodzi ?
-Nie chciałabyś się może spotkać, ale tak sam na sam, bez Andy'iego..
-Jeśli mi pozwoli.. - uśmiechnęłam się.
-Pozwoli, pozwoli.. A gdzie jesteś ?
-W studiu chłopaków.
-Ulala.. Rozkręcasz się..
-Tak, zgadza się.
-To przyjechać po ciebie, czy jak ?
-Może spotkajmy się w tej kawiarni naprzeciwko parku ?
-Tej na rogu ?
-Yhym.
-Dobra, spoko. To..
-To za dwadzieścia minut.
-Dobra, do zobaczenia !
-Na razie !
Wróciłam do chłopaków.
-Pozwolicie, że na chwilkę gdzieś wyjdę ? - uśmiechnęłam się.
-Spoko - odpowiedział mi John.
-A dokąd ? - zapytał Andy.
-Idę do tej kawiarni na przeciwko parku.. Tam na rogu..
-Sama ?
-Nie z Oliver'em..
-Andy.. - wtrącił się John.
-Z Oliver'em ? Aha.. - kontynuował Andy.
-Tak, ale wy sobie nie przeszkadzajcie. Maksymalnie za 2 godziny będę.
-Zawiozę cię - zerwał się Andy.
-Chodź - złapał mnie za rękę.
-To na razie !
-Na razie !
Wsiedliśmy do samochodu.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł - powiedział Andy.
-Andy, Oliver jest moim kumplem. Ufam mu..
-A co jak będzie tam Juliet ? Czy ci jej znajomi ? Pogorszyły ci się kontakty z Oliver'em i nie wiesz, w jakim towarzystwie się obraca... Ja się po prostu o ciebie martwię. Chciałbym żebyś zawsze była koło mnie..
Uśmiechnęłam się.
-Też cię kocham - odparłam.
-I też bym chciała być zawsze obok ciebie.. Chwilkę z nim pogadam i wrócę..
-Przyjadę po ciebie.
-Dobrze.. Będzie mi miło.
-Jedziemy ?
-Tak.
Ruszyliśmy. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-To.. Przyjedz za godzinkę.. - powiedziałam.
-Dobrze. Trzymaj się. Będę tęsknił.. - powiedział z uśmiechem.
Dałam mu buziaka w policzek i poszłam do kawiarni. Oliver już czekał. Na szczęście, był sam.
-No nie.. - uśmiechnął się.
-Nie no teraz na serio, bo zaraz w twoim pięknym ogródku będzie tabliczka z napisem 'RIP'. Chcesz tego ?
-Nie.. - znowu ten jego piękny uśmiech.
-Ty sobie papierosa zapaliłeś tak od siebie, a mi zaraz głowa wybuchnie i pomóc to mi już nie chcesz..
W sumie to nic nie stało na przeszkodzie, żeby spróbować zwalczyć ból zwykłym lekiem, ale wolałam tym. Tego dnia, co pierwszy raz spróbowałam, czułam się tak.. Tak.. Dobrze.
-Nie ma mowy.
-Andy ! Proszę !
-Nie mam tego przy sobie..
-Andy.. - wyrwałam mu papierosa i paczkę.
-Ej no ! - znowu się tak słodko uśmiechnął.
-Co ? Nie mam tego przy sobie.. - odwzajemniłam uśmiech.
-Myślisz, że to jest mniej szkodliwe od tamtego ?
-A weź sobie. Mam więcej..
-Andy ! No weź ! - zaczęłam się śmiać.
-No chłopaki i dziewczyny, co porabiacie ? - zapytał Ashley.
-Zabrała mi papierosa - Andy udawał, że ma focha.
-No wiesz.. - Ashley stanął obok mnie.
Popatrzyli się na siebie. Przytaknęli i ruszyli w moją stronę. Zerwałam się, jak nigdy. Zaczęliśmy bawić się w 'berka'. Nagle wpadłam na Cristiana. Obydwoje ze śmiechem przewróciliśmy się na siebie. Potem dołączyli do nas Ash i Andy. Wszyscy zaczęli się śmiać. Po chwili podszedł do nas John.
-Co.. Co wy robicie ?! - zaczął się śmiać.
-Bawimy się - odpowiedział Andy, wstając i otrzepując się z trawy.
-Zmieńcie dilerów - odpowiedział ze śmiechem.
-Spoko - powiedział Ash.
Po chwili poszliśmy nad mały stawik w ogrodzie. Dołączyli do nas Jake i Jinxx. Usiedliśmy dookoła wody. Nastała cisza.
Nagle Ash wybuchnął śmiechem, a ja razem z nim. Potem dołączyła do nas reszta.
-Widzę, że dzisiaj nie damy rady niczego przedyskutować - zaśmiał się John.
-Chodźcie do domu ! - zarządził Jinxx.
Wszyscy wstali i zmierzali w kierunku wejścia do domu.
-Często wieczorem tutaj siadamy i dyskutujemy nad piosenkami i w ogóle.. - powiedział do mnie Andy.
-Serio ? No przepraszam, że dzisiaj wam przeszkodziłam..
-Razem z Ash'em.. - uśmiechnął się Andy.
-Wcale nam nie przeszkodziliście. Poprawiacie wszystkim humor - uśmiechnął się John.
-Zgadza się. Od lat nie bawiłem się w berka ! - dodał Andy.
-Wprowadziłaś do nas wspaniały nastrój.. - do rozmowy dołączył się Jinxx.
-Jejku, dziękuję ! - zawstydziłam się.
Weszliśmy do domu.Wszyscy 'rozłożyli się' na kanapie.
-To co robimy ? Oglądamy jakiś film, czy idziemy spać ? - zapytał Andy.
-Ja myślę, że po takim dniu, każdy jest zmęczony - powiedział Ashley.
-No w sumie racja..
Każdy po kolei skorzystał z łazienki. Potem poszliśmy spać. Pokój dzieliłam z Andy'im i Ashley'em. Pokoi dla każdego z osobna nie starczyło.
Pogasiliśmy światła i poszliśmy spać.
Po niedługim czasie, obudziłam się z wielkim bólem głowy. Po cichu zeszłam na dół. Znalazłam jakieś tabletki, które tylko pogorszyły ból. Znowu weszłam na górę. Zajrzałam do szafki Andy'iego - nie ma. Torba - nie ma. Wtedy przypomniało mi się, że chował je do kieszeni od spodni. Było małe prawdopodobieństwo, że wciąż tam są, ale jednak. Jest ! Poszłam do kuchni i szybko popiłam tabletkę.
-Taylor ! - ze strachu upuściłam szklankę.
-Wszystko gra ? - zapytał Andy.
Zaczęłam zbierać odłamki. Nie obyło się, bez krwi.
-Taylor, zostaw ! Zobacz co sobie zrobiłaś ! - Andy wziął mnie za drugą rękę i zaprowadził do łazienki.
Obmył rękę i zabandażował. Potem poszliśmy do salonu.
W tym samym momencie tabletki zaczęły działać, ale teraz byłam świadoma tego co robię. Położyłam się na kanapie.
-Wszystko już w porządku ? - zapytał siadając obok mnie.
-Tak, przepraszam..
-Taylor, prosiłem cię..
-Ale już mi lepiej..
-Oddaj to..
Położyłam tabletki na stole.
Wstałam i usiadłam obok niego.
-Przepraszam..
Andy przytulił mnie.
-Chodźmy na schody.
Wziął mnie za rękę.
Usiedliśmy na zimnych schodkach. I każdy z nas zamyślił się. O czym myślał Andy ? Nie mam pojęcia, ale było widać, że o czymś miłym. O czym rozmyślałam ja ? O tym, że nigdy nie chcę, żeby cokolwiek się już zmieniło.
Jednak warto mieć jakieś marzenia. Szczególnie takie, które są wręcz niemożliwe do spełnienia. Bo jeśli naprawdę ci zależy to zrobisz wszystko. Nie można całymi dnami siedzieć w domu i rozmyślać : ' Co by było gdyby.. ?' Każdy przechodzi przez taki okres, że ma już dosyć codzienności. Tego, że każdy dzień wygląda tak samo. Wtedy trzeba zacząć działać. Robić małe kroczki. Być bardziej otwartym na nowe znajomości, zmienić coś.
-Przyjemnie tu.. - powiedział w końcu Andy.
-Mogę tutaj siedzieć całą noc..
-Żaden problem - uśmiechnął się.
-Spoko.. Ale trochę tu zimno..
-Ta.. Chodźmy lepiej spać.
Zmarznięci szybko weszliśmy na górę, wskoczyliśmy pod ciepłe kołderki i usnęliśmy.
-No wstawajcie ! Ile można spać ?! 12 dochodzi ! - do naszego pokoju wszedł John.
-Już 12 ? - zdziwił się zaspany Andy.
Wstaliśmy. Każdy poszedł się ogarnąć do łazienki. Szybko poszło. Równo o 12 usiedliśmy do 'śniadania'.
-To co dzisiaj robimy ? - zapytał Ashley.
-Dzisiaj zrobimy sobie wolne. Pasuje ? - zapytał John.
-Jasne !
-To jakie plany ? - dodał po chwili.
-Nie mamy planów. Samo się ułoży - uśmiechnął się Andy.
-Dzisiaj jest totalny luzzzzzzz - dodał Ashley.
Po śniadaniu każdy robił to, na co ma ochotę. Ashley i CC poszli oglądać jaki film. Jake i Jinxx siedzieli przed laptopem, a ja, Andy i John, nie mieliśmy żadnych pomysłów.
-Dawno nie mieliśmy całego wolnego dnia.. Co ja mam niby robić ?! - zapytał Andy siadając na kanapie.
-Ciiiii ! Oglądamy ! - wtrącił się Ash.
-W sumie to ja też nie mam pomysłu.. Dobra ludzie ! Koniec lenistwa ! - zarządził John.
-Ej no !
-Piosenki same się nie nagrają !
Wszyscy poszli do studia.
-To co dzisiaj ? - zapytał CC.
-Dzisiaj jedziemy z 'Nobody's hero' - odpowiedział John.
Nagle zadzwonił mi telefon.
-Przepraszam.. Zaraz przyjdę.. - wyszłam na dwór i usiadłam na 'naszych' schodach.
-Słucham ?
-Siema, tu Oliver.
-Oooo cześć !
-Masz dzisiaj czas ?
-Tak, a o co chodzi ?
-Nie chciałabyś się może spotkać, ale tak sam na sam, bez Andy'iego..
-Jeśli mi pozwoli.. - uśmiechnęłam się.
-Pozwoli, pozwoli.. A gdzie jesteś ?
-W studiu chłopaków.
-Ulala.. Rozkręcasz się..
-Tak, zgadza się.
-To przyjechać po ciebie, czy jak ?
-Może spotkajmy się w tej kawiarni naprzeciwko parku ?
-Tej na rogu ?
-Yhym.
-Dobra, spoko. To..
-To za dwadzieścia minut.
-Dobra, do zobaczenia !
-Na razie !
Wróciłam do chłopaków.
-Pozwolicie, że na chwilkę gdzieś wyjdę ? - uśmiechnęłam się.
-Spoko - odpowiedział mi John.
-A dokąd ? - zapytał Andy.
-Idę do tej kawiarni na przeciwko parku.. Tam na rogu..
-Sama ?
-Nie z Oliver'em..
-Andy.. - wtrącił się John.
-Z Oliver'em ? Aha.. - kontynuował Andy.
-Tak, ale wy sobie nie przeszkadzajcie. Maksymalnie za 2 godziny będę.
-Zawiozę cię - zerwał się Andy.
-Chodź - złapał mnie za rękę.
-To na razie !
-Na razie !
Wsiedliśmy do samochodu.
-Nie wiem, czy to dobry pomysł - powiedział Andy.
-Andy, Oliver jest moim kumplem. Ufam mu..
-A co jak będzie tam Juliet ? Czy ci jej znajomi ? Pogorszyły ci się kontakty z Oliver'em i nie wiesz, w jakim towarzystwie się obraca... Ja się po prostu o ciebie martwię. Chciałbym żebyś zawsze była koło mnie..
Uśmiechnęłam się.
-Też cię kocham - odparłam.
-I też bym chciała być zawsze obok ciebie.. Chwilkę z nim pogadam i wrócę..
-Przyjadę po ciebie.
-Dobrze.. Będzie mi miło.
-Jedziemy ?
-Tak.
Ruszyliśmy. Po 10 minutach byliśmy na miejscu.
-To.. Przyjedz za godzinkę.. - powiedziałam.
-Dobrze. Trzymaj się. Będę tęsknił.. - powiedział z uśmiechem.
Dałam mu buziaka w policzek i poszłam do kawiarni. Oliver już czekał. Na szczęście, był sam.
sobota, 2 lutego 2013
Castle of glass
W końcu dotarliśmy do celu. Byłam strasznie tym wszystkim zmęczona.
Andy poszedł się odświeżyć w łazience, a ja w tym czasie usiadłam na łóżku. Zapatrzyłam się w okno, okno Andy'iego. Tak, to w które wpatrywał się wtedy. Było tam drzewo. Zwykłe zielone, piękne drzewo. A może jednak niezwykłe ?
Wpatrując się w nie, ujrzałam siebie. Siebie na ławeczce, z Andy'im. Tak, tamtym Andy'im. To się z nim stało.. ? Czemu mnie zostawił ? Gdyby teraz wiedział co się ze mną dzieje.. Byłby dumny.
Wyciągnęłam telefon. Kontakty > Mama . Sygnał, sygnał.. I poczta głosowa. Kontakty > Tata . Sygnał, sygnał.. I poczta głosowa.
-Co tak siedzisz ? - zapytał Andy.
Usiadł obok mnie i pocierał swoje włosy ręcznikiem.
-Tak sobie.. Opowiadałam ci o moim dawnym przyjacielu Andy'im ? - zagadałam, cały czas wpatrując się w drzewo.
-Nie. A co tam się z nim działo ?
-Był wyjątkowy. Wzorował się na tobie. Był waszym fanem. Codziennie chodziliśmy na naszą ławeczkę, koło torów.. Chodziliśmy do naszego 'klubu'.. Ale on zniknął.. Tak nagle. Nic nie powiedział...
-Tajemniczy gościu..
-Nawet nie wiesz jak..
Andy uśmiechnął się.
-Wiesz, jeśli chce ci się to możemy dzisiaj jechać kontynuować nagrywanie naszej nowej płyty.. Dzisiaj miałem sobie odpuścić, ale skoro.. No jeśli być chciała oczywiście..
-Dobra, spoko. Chętnie ! - popatrzyłam na Andy'iego z uśmiechem.
-Idę no łazienki - oznajmiłam i dałam mu buziaka w policzek.
-Dziękuję..
Stanęłam przed lustrem. Lekkie wory pod oczami, trzeba związać włosy.
-Ała !
I bum w róg od wanny.
-Taylor, wszystko gra ? - zapytał stojący za drzwiami Andy.
-Wejdź..
Drzwi się otworzyły.
-Co się stało ?!
-Uderzyłam się w głowę. Boli bardzo..
-Ale jak to się stało ? - Andy kucną obok mnie.
-Zakręciło mi się w głowie.. To przez te..
-Pokaż.. - podał mi rękę.
Wziął moje włosy w kucyk.
-Będzie ok..
Odwróciłam się.
-Może pocałować ? Szybciej się zagoi - zażartował.
Uśmiechnęłam się i.. I pocałował. Tak, pierwszy raz pocałował. A ja, pierwszy raz od pary dni, czułam się bezpiecznie. Wiedziałam, że mam tą jedną osobę, tą jedyną.
-To jak ? Pocałować ? - zapytał znowu z uśmiechem.
-Już nie trzeba. Właśnie się zagoiło - uśmiechnęłam się.
-No jak wolisz. To na pewno chcesz jechać do studia ?
-Tak, chodźmy.
-To ja dam znać chłopakom, że będziemy.
-To ja już wyjdę.
-Dobra, to czekaj na mnie.
Zeszłam na dół. Założyłam buty i stanęłam przed samochodem. Odwróciłam się. 'Ruda'. Gorzej już być nie mogło. Zaczęłam iść z powrotem do domu.
-E ! Nie uciekaj ! Czekaj ! Ja muszę ci coś powiedzieć ! - podbiegła do mnie.
-Słuchaj, ja.. My byłyśmy wtedy naćpane, ja nie powinnam ci tego dawać.. Boże, przepraszam, to były za silne dla nas. Jestem Danielle. Słuchaj, nic ci się jeszcze nie stało ?
-To znaczy przewróciłam się już i..
-Taylor, racja ?
-Tak.
-Miło mi. Słuchaj, ja cię nie chcę do niczego namawiać, ale w razie czego weź to.
-Nie chcę tego znowu !
-Taylor spokojnie. Weźmiesz, kiedy będziesz potrzebowała. Jak będzie ci nie dobrze, czy będzie kręciło ci się w głowie to weź to. To są o wiele słabsze narkotyki.
-Yhym jasne.. Ja sobie wezmę tabletkę..
-Jak wolisz, ale ja przepraszam cię strasznie. Trzymaj się ! A.. I tu jest mój numer w razie czego - Danielle podała mi wizytówkę.
-Dzięki. Na razie !
Wydawała się nawet spoko. Widać, że żałuje..
Schowałam 'prezent' do kieszeni. Nie chciałam niepokoić Andy'iego. I tak, już na pewno ma mnie dość. Było mi, aż głupio przez to wszystko.
-Już jestem ! - weszliśmy do samochodu.
-Andy.. Słuchaj.. Bo.. Ja.. No ten.. Ja.. hm.. Ja chciałam cię za wszystko przeprosić. Ty jesteś taki wspaniały, a marnujesz się ze mną. Zasługujesz na kogoś lepszego.. - popłakałam się.
-Taylor.. Nie mów tak ! Ja.. Ja cię kocham ! Więc nie mów tak.. Sprawiasz mi przez to przykrość.. Kocham cię.. - uśmiechnął się i przytulił mnie.
-I oddaj to co masz w kieszeni..
-Ale ja..
-Wszystko widziałem.. Znajdziemy coś lepszego niż to.. Mogę ?
Oddałam. Poczułam taką ulgę. Nie chciałam niczego przed nim ukrywać.
-Też cię kocham.. - popatrzyłam mu głęboko w oczy.
-Nie możemy mieć przed sobą tajemnic. Mów mi wszystko, słyszysz ? Ja wszystko zrozumiem. A zaufanie jest podstawą związku. Dobrego i trwałego.
Związku ? To było.. Niezwykłe. Spełniły się moje najskrytsze marzenia.
Gdyby miesiąc temu ktoś mi powiedział, że moim chłopakiem będzie Andy Biersack, że spróbuję narkotyków, że będę mieszkać zupełnie sama i po prostu, że moje życie będzie wyglądać tak, powiedziałabym mu, że jest psychiczny. Tak moje życie wyglądało codziennie wieczorem przed snem, ale nigdy bym nie przypuszczała, że marzenia na prawdę się spełniają.
Jedna kropelka spadła na moje spodnie.
-Coś nie tak ?
-Jest aż za dobrze. Marzenia się spełniają.. - uśmiechnęłam się.
-Z tym się zgodzę. Jedziemy ?
-Jasne.
Po godzinie byliśmy na miejscu. Piękny parterowy domek z wielkim ogrodem.
-To tu wszystko się dzieje. Nasz drugi dom - uśmiechnął się Andy.
-Łał.. Jest piękny !
Wysiedliśmy z samochodu. Andy złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
-Siema ! - krzyknął.
-No witajcie, witajcie ! Już wszystko gra ? - zapytał Jinxx.
-Tak, już wszystko gra - odpowiedziałam z uśmiechem.
-To dobrze. Chodźcie do studia - powiedział Ashley.
Weszliśmy za nim do dużego pokoju. Połowa znajdowała się za szybą, duże sprzętów, kanapa i bałagan, czyli prawdziwe studio nagraniowe.
W środku czekał na nas John Feldmann.
-Siema ! - przywitał się Andy.
-To jest Taylor Evans - dodał.
-Witam, John Feldmann.
-Taylor, miło mi.
Wymieniliśmy się uśmiechem.
-To jest ta twoja dziewczyna, tak ? - John szturchnął Andy'iego w ramię.
Zaśmiał się.
Po chwili pojawiła się reszta zespołu.
-Witajcie !
-Siema !
-No cześć!
Każdy usiadł 'na swoim miejscu'.
-Więc tak. Piosenki 'Lost it all' i 'In the end', ujrzały już światło dzienne, ale nie możemy pokazywać już nowych piosenek. Premiera będzie, jest zaplanowana i wtedy się ukarzą wszystkie piosenki.
-Ale musimy nagrać od nowa 'Lost it all' - wtrącił się Andy.
-Czemu ?
-Juliet ! Nie chcę mieć z nią nic wspólnego ! - rozzłościł się Andy.
-Ale..
-Nie przeszkadzam wam ? - w drzwiach stanęła Juliet.
-Co on tu kur*a robi ? - Andy wstał z miejsca.
-Dzisiaj byliśmy umówieni na nagrywanie - odpowiedział John.
Andy podszedł do Juliet z taką nienawiścią, że myślałam, że zaraz zaczną się bić, jednak po chwili Ash odsunął ich od siebie.
-Nie nagrywamy z tobą - odpowiedział John.
Widocznie wiedział już co się dzieje.
Andy usiadł obok mnie.
-Hmm.. Szkoda.. O cześć Taylor ! - odpowiedziała z uśmiechem.
-Cześć.. - odpowiedziałam pod nosem.
-Dobra to w takim razie ja wam nie przeszkadzam. Mam juz się tu nie pokazywać, tak ? - zapytała z ironicznym uśmiechem.
-Tak ! - wrzasnął Andy.
-Ok, to na razie ! - w końcu poszła.
-To mogę się dowiedzieć co się stało ? - zapytał John.
Nastała cisza.
-Słuchajcie,jesteśmy jedną rodziną i musimy sobie wszystko mówić. Co się stało ?
-Podała Taylor narkotyki i inne ! - wrzasnął Andy.
-Trochę się działo na koncercie.. - dodał Jake.
-Zazdrość.. Ale to przesada, więc nie dziwię się wam. Taylor, zastąp Juliet.
-To jest świetny pomysł ! Przecież kochasz tą piosenkę ! - odpowiedział już spokojny Andy.
-Tak, ale jest jeden problem.. Ja nie umiem śpiewać!
-Tak, tak, ale spróbować można - John wepchnął mnie za 'szybę'.
-Nie no ja nie dam rady !
-Dobra, to zrobimy tak. Chłopaki, wypad ! - wszyscy wyszli, oprócz Andy'iego.
-Dawaj ! Wiesz, gdzie masz śpiewać i co ? - zapytał John.
Przytaknęłam.
-To dawaj !
'Taylor, dasz radę. Oni będą z ciebie dumni. Przecież w domu dobrze ci zawsze szło. Nikt cię tu nie wyśmieje. Dasz radę.'
[...]
I believe, that we all fall down, sometimes.
Can’t you see, that we all fall down, sometimes.
'Tak Taylor. Udało się !'
Wybiegłam z mocno przytuliłam Andy'iego i John'a. Zaczęli się śmiać.
-No widzisz ! Jesteś gwiazdą ! - krzyknął John.
w tym momencie weszła reszta BVB. Wszyscy zaczęli bić mi brawo.
Nadszedł wieczór. Chłopaki na kolację zamówili pizzę. Po jedzeniu wszyscy stwierdzili, że dzisiaj śpimy tutaj. Ashley i Jinxx szukali jakiegoś filmu. Jake, Cristian i John poszli na chwilkę do studia. Ja wyszłam na dwór. Usiadłam na schodach i rozglądałam się po pięknym ogrodzie.
-Co tam ? - koło mnie usiadł Andy.
-Nie mogę uwierzyć, że to wszystko dzieje się naprawdę. Przecież to jest jak z jakiegoś filmu..
-Zasłużyłaś na wspaniałe życie.
-Ale to dzięki wam !
-Wszyscy jesteśmy jedną, wielką rodziną i ty po prostu do niej dołączyłaś, bo tutaj jest twoje miejsce. Razem z nami. My nigdy cie nie zostawimy, bo pasujesz tu idealnie. Dopełniasz nas zespół. Przysięgam, że nigdy nie zostawię cię samej. Odmieniłaś moje życie. Oo pewnego czasu mało co sprawiało mi przyjemność, byłem ciągle jakiś taki.. Przymulony. Potrzebowałem kogoś takiego jak ty. Ty i chłoaki jesteście dla mnie najważniejsi.
-A wy dla mnie.. - przysunęłam się do Andy'iego.
-Pięknie tu.. - dodałam.
-Wiesz.. Nie wiedziałam, że tutaj będziesz. Zawsze tutaj przychodziłem po kolacji - uśmiechnął się.
-Serio ?
-Yhym.. Zanim cie poznałem, nocowałem tu prawie codziennie. Pisałem nowe teksty, czy siedziałem właśnie tutaj i rozmyślałem.. Ale nigdy nie zdarzyło się tak, żebym został tu sam. Chłopaki za dobrze mnie znają..
środa, 30 stycznia 2013
Blessed with a curse
*w związku z pojawieniem się Oliver'a w historii Taylor, zamiast Black Veil Brides - Bring Me The Horizon*
'Obudziłam się. Tak, znowu w pokoju Andy'iego. Siedział wpatrzony w okno, jak wtedy.
-Andy..
-Taylor, co ty wyprawiasz ? Zdajesz sobie sprawę ? Tak nie można ! Jeśli nie zależy ci na zdrowiu, czy nawet życiu, to pomyśl o mnie ! Też tu jestem ! Też to widzę ! Też to przeżywam.. Razem z tobą..'
A już myślałam, że to nie dzieje się w mojej wyobraźni. A jednak. Zaraz, zaraz.. Ale gdzie ja jestem ?
Skądś kojarzyłam to miejsce.. Tak, to było zaplecze. Raczej kulisy. Wszystko sobie przypomniałam.
-Za drzwiami jest scena.. Dobra.. Nie jest aż tak źle. Boże co to jest ?
Na stoliku leżały tabletki. Dobra.. To nie były tabletki.
W tym momencie wszystko sobie przypomniałam. Usiadłam na kanapie i zaczęłam płakać.
-Jak to się mogło zdarzyć.. Przecież Andy już nigdy nie będzie chciał ze mną gadać. Nawet nie wiem co ja robiłam.. - mówiłam sama do siebie.
W końcu podeszłam do drzwi wyjściowych - zamknięte. Drzwi prowadzące na scenę - zamknięte.
Jeszcze bardziej zaczęłam panikować. Nagle wypadł mi telefon. Szybko go odblokowałam. 10 nieodebranych połączeń - Andy, 5 nieodebranych połączeń - Oliver, a dalej pojedyncze od pozostałych członków Black Veil Brides.
Przyłożyłam telefon do ucha.
-Taylor ?! - to właśnie ten głos chciałam teraz usłyszeć.
-Andy.. Błagam przyjedz po mnie.. Pomóż mi.. Andy..
-Taylor.. Spokojnie.. Gdzie jesteś ?
-Za kulisami.. W klubie.
-Dobra.. Spokojnie, zaraz będziemy.
Odłożyłam słuchawkę. Usiadłam na kanapie. Złapałam się za głowę i zaczęłam rozmyślać. To nie był dobry pomysł, ale coś mną kierowało. Miałam taką potrzebę. Musiałam to sobie wszystko poukładać.
'Dziwne, że rodzice się nic nie odzywają. Ciocia nie dzwoni, pewnie nie przychodzi.. Ale zaraz ! Oli.. Boże jak ja mogłam o nim zapomnieć ?'
Ktoś otworzył drzwi.
-Andy ! - rzuciłam mu się na szyję.
-Jejku ! Taylor ! Nic ci nie jest ? - zapytał troskliwie Andy.
-Nie.. Już nie.. - uśmiechnęłam się.
-Chodź.. Wracamy do domu.. - Andy złapał mnie za rękę i wyszliśmy.
-Ale przecież Oliver był za kulisami.. - zaczął głośno myśleć Ashley.
-Racja.. - odpowiedział Andy.
-Drzwi były zamknięte od zewnątrz, więc nie mogłaś sama się zamknąć.. - dodał.
-Może trzeba z nim pogadać.. Wiesz, więcej nie chcę siedzieć całą noc z załamanym Andy'im, pijąc Jack'a Daniels'a .. - zażartował Ashley.
Uśmiechnęłam się. Ucieszyłam się nie tylko ze znakomitego humoru Ashley'a, ale także z tego, że Andy się martwił. Zależy mu na mnie, a to jest miłe. Właśnie tego potrzebuję.
Trzymając Andy'iego za rękę, podeszliśmy do Ashley'a. Chwyciłam go za ramię.
-Wielcy jesteście - uśmiechnęłam się.
Wsiedliśmy do samochodu. Chwilkę mi się przysnęło. Staliśmy przed moim domem.
-Chodź. Pójdziemy po kilka twoich rzeczy i jedziemy do mnie. Nie zostawię cie samej.
Wyszliśmy z samochodu. Stanęliśmy przed drzwiami. Andy podał mi klucze, widocznie zostawiłam je u niego.
Od razu zaatakował nas Oli.
-Jejciu.. Oli.. - wzięłam go na ręce.
Szybko poszłam do kuchni.
-Jak ty to..
Na szczęście zostawiłam wielką paczkę karmy na podłodze. Mądry zwierzak przeciął ją pazurami.
Dolałam Oli'emu mleka. Usiedliśmy na kanapie.
-Może zadzwoń do rodziców.. - zaproponował Andy.
-Dawno nie odzywali się do ciebie. Spytaj co u nich - dodał.
Przyłożyłam telefon do ucha. Obydwoje mają wyłączony telefon. Ciocia Amy - to samo.
-Moja ciocia miała tu przychodzić.. Ale widać, że mnie olała.. - zasmuciłam się.
-Sami sobie poradzimy..
-No, racja. Najwyżej okradniemy coś, kogoś.. Albo sprzedamy ten wazon - zaczął rozglądać się Ashley.
Andy spojrzał na niego jak na idiotę. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-To idę po rzeczy - oznajmiłam.
Za mną weszli chłopaki. Widocznie bardzo chcieli zobaczyć mój pokój.
-Boże.. Ile tu mnie.. - zdziwił się Andy.
-No popatrz. Jaki ze mnie model - Ashley zaczął papugować swoje pozy, na zdjęciach, które wisiały na szafie.
Zaczęliśmy się śmiać.
-Andy, ale ja sobie poradzę.. Ty też musisz odpocząć, bo przeze mnie to ty mas same pro..
-Taylor, nie dyskutuj. Bo ja cie spakuje - odpowiedział Andy.
Szybko wzięłam ulubiony ubrania, jakieś kosmetyki.. Po 5 minutach byłam gotowa.
-A co z Oli'm ? - zapytałam.
-Nie zostawię go znowu.. - dodałam.
-Weźmiemy go przecież ze sobą. Kocham koty - oświadczył Andy.
-A czemu Oli ? - zapytał Ashley.
-Oj.. Długa historia..
Andy wziął moją walizkę, ja Oli'ego i pojechaliśmy.
-Ale chyba nie w tą stronę Andy - powiedziałam.
-Ale najpierw jedziemy w odwiedziny.
O nie ! Tylko nie to.
-Chłopaki, Oliver jest dla mnie kimś bardzo bliskim. Może z nerwów nie zajrzał za kulisy, a może mnie tam nie było. Nie wiem, nie pamiętam i nie chcę pamiętać. To było dla mnie jakimś koszmarem o którym chcę zapomnieć. To dzięki Oliver'owi się poznaliśmy. Andy, Ashley.. Proszę..
Popatrzyli na siebie. Chyba nie podziałało. Andy szybko wysiadł i podbiegł do jego domu.
Pobiegłam za nim.
-Taylor zostaw ich samych ! - krzyknął Ashley.
-Nie mogę..
Andy zadzwonił już dzwonkiem. Wyszedł Oliver.
-Siema - przywitali się.
-Taylor ! Jesteś ! - Oliver mnie przytulił.
Odwzajemniłam ten miły gest.
-Tak. Przyjechaliśmy ci powiedzieć. A u ciebie wszystko dobrze ? - zapytałam.
-Tak, jasne. Może wejdziecie ?
-Trochę nam się śpieszy... Słuchaj, Taylor była za kulisami, miałeś tam poszukać.. - zaczął mówić Andy.
-Tak, byłem tam. Spotkałem tam Juliet, też chciała pomóc i ...
-Juliet ?! - Andy zaczął się naprawdę denerwować.
-Tak. Powiedział, że tam już patrzyła i jej nie ma. Chciałem sprawdzić, ale ona powiedziała, że zwróciła już klucze..
-Dobra, spoko. Dzięki wielkie za pomoc wczoraj - Andy podał Oliver'owi rękę.
Uff..
Uśmiechnęli się do siebie. Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do Andy'iego.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Ogłoszenia Duszpasterskie I
1. Bardzo przepraszam za (jak dla mnie) długą nieobecność. Jestem w trakcie pisania nowego posta i w najbliższych dniach postaram się go dodać. Może nawet jutro, ale nic nie obiecuję.
2. Jeśli ktoś chciałby być BARDZO na bieżąco, to proszę pisać na gg : 42637601
3. Serdecznie zapraszam do komentowania postów ! Świadczy to o tym, że historia wam się podoba ;)
To by było na tyle. ^^
czwartek, 24 stycznia 2013
Youth and whiskey
-Nie wiecie co się wczoraj stało z Oliver'em ? - zapytałam w końcu.
-Szczerze mówiąc to go nie widziałem po tym wszystkim - powiedział Jinxx.
-Wydaje mi się, że zaraz po tej sytuacji wyszedł..
-Ja go widziałem.. - powiedział w końcu Ashley.
Po chwili zrobił wystraszone oczy. Jakby powiedział coś, czego nie powinien.
-Też go widziałem - dodał Andy.
-Gdzie go widzieliście ?
Nastała chwila ciszy.
-Z Juliet - w końcu odpowiedział Andy.
Serce zaczęło mi bić, jakby miało zraz wyskoczyć. 'Nie dość, że mnie otruła to..'
-Daj sobie z nim spokój. Nie jest ciebie wart - powiedział Cristian, bawiąc się pałeczkami.
-Ale.. - nie wiedziałam co powiedzieć.
-Może masz racje.. - dodałam po chwili.
Zasmucona usiadłam obok Andy'iego.
-Masz nas ! - krzyknął na pocieszenie Ashley.
-Wiem.. I bardzo się cieszę - wszyscy uśmiechnęli się do siebie wzajemnie.
Andy złapał mnie za rękę.
-Idziemy na scenę !
Dzisiaj, wolałam zostać za kulisami. Bałam się, że narobię im wstydu. Nie wiem, jaka by była moja reakcja na widok Harry'ego.
Chłopaki zaczęli grać. Za kulisami zrobiło się nudno, więc jako 'vip' wepchnęłam się w małą przestrzeń zaraz przed sceną, wyznaczoną dla kamerzystów, fotografów, czy ochrony.
-Taylor ! Taylor !
Odwróciłam się. Widziałam tylko jakąś machającą w moją stronę rękę całą w tatuażach. Oliver. W tym momencie zapomniałam o Juliet, zapomniałam o wczoraj. 'Przecież to wszystko dzięki Oliver'owi'. Podeszłam do niego. Rozejrzałam się. Juliet nie było. Przynajmniej w okolicy.
-Słuchaj, przepraszam cię. Wczoraj nie mogłem cię znaleźć. Zniknęłaś. Co się stało ? - zapytał.
-Nie, nic. I co sam wczoraj pojechałaś do domu ?
-No tak. Przeszukałem cały klub i pojechałem.
Odwróciłam się. Andy nam się przyglądał.
-Chodź do stolika. Weźmiemy sobie coś do picia i pogadamy. Co ty na to ? - zaproponował.
-Yyy.. Ok, spoko.
-Na pewno wszystko ok ?
-Tak, tak.
Usiedliśmy przy barze. Niestety, wszystkie stoliki były zajęte.
-Ja zaraz wracam. Pójdę tylko do toalety - powiedziałam.
-Ok, wracaj szybko - uśmiechnął się Oliver.
Jej znalezienie trochę mi zajęło. Chciałam pójść na chwilę w jakieś ciche miejsce. Musiałam się 'ogarnąć'.
Weszłam do toalety. Jak się okazało, to nie był dobry pomysł. Przywitały mnie jakieś naćpane/pijane dziewczyny. Olałam je i szybko weszłam do kabiny. Słyszałam tylko ich śmiechy. Miałam zamiar poczekać jak sobie pójdą. Minęło 5..,10..,15.. minut.
Zaczęłam się bać. Co chwile waliły nie tylko w drzwi od mojej kabiny, ale także i kabiny obok, co wskazywało na to, że ktoś też tam czeka. Czeka na 'cud'.
'Andy pomóż mi. Jestem w ' W tym momencie wypadł mi telefon. Wystraszyłam się huku. Jakaś dziewczyna uderzyła z taką siłą, że aż drzwi się otworzyły. Szybko wysłałam do Andy'iego to, co udało mi się napisać.
Wyszłam. Koło mnie stanęła bardzo szczupła, ubrana w bordową, zwiewną sukienkę dziewczyna. Była troszkę niższa ode mnie. Miała także długie, lekko kręcone brązowe włosy. Stanęła koło mnie.
-Co ? Boicie się ? - spytała jakaś 'ruda'.
-Nie. Czy możemy już wyjść - starałam zachować spokój.
-Nie tak prędko. Jakaś debilka, która była tu przed wami zadzwoniła na policję, zgłaszając, że mamy tu narkotyki. Nie będę zaprzeczała jest to prawdą. Szkoda by było zmarnować tak dobry towar. My nie możemy już więcej wziąść, ale wam nie zaszkodzi. Mamy to w tabletkach, jeśli boicie się igieł.
-Nie ma mowy. Natychmiast nas stąd wypuśćcie. Zresztą i tak będzie tu zaraz poli..
-Wiesz.. Będę z tobą szczera. Jeśli tego nie weźmiesz to inaczej sobie pogadamy. Albo to weźmiecie, albo gliniarze znajdą was tutaj zaćpane, nieprzytomne z narkotykami w rękach. Więc co wybieracie ?
Dziewczyna obok mnie, zaczęłam płakać.
-Dajcie mi to ! - krzyknęła.
'Ruda' podeszła do niej. Dała jej tabletkę. Po chwili sprawdziła, czy na pewno ją połknęła i wypuściła ją.
-Widzisz ? Nic jej nie jest. Tobie też nic się nie stanie. Ile ludzi ćpa ? Hmmm ? No nie aż tak mało, co ? I jakoś żyją. Zresztą to tylko raz.
Miałam już tego dosyć.
-Dawaj to ! - szybko połknęłam.
-Mogę już iść ? - zapytałam.
-Proszę bardzo - uśmiechnęła się 'ruda'.
Jeszcze nic się nie działo. Za drzwiami stał Andy.
-Taylor, co się stało ?
-Andy ! Gdzie jest druga toaleta ?! Błagam ! Gdzie ?!
-Nie ma więcej. Są nieczynne.. A nie ! Za kulisami jest. Ale co się dzieje ?
-Andy ! Błagam ! To chodźmy tam ! Szybko ! - zaczęłam płakać.
Pędem pobiegliśmy za kulisy.
-Nie no zamknięte ! - zaczął się rozglądać.
-Ashley ! Chodź szybko ! - krzyknął.
-Ale co się dzie..
Czemu cały świat się kręci ? Co to za mgiełka ?
-Andy ! Błagam !
Ashley otworzył drzwi.
-Wchodź ! - powiedział Andy.
-Niee.. Już nie trzeba.. Chodźmy poszaleć !
-Taylor.. Co się dzieje ? Chyba ty.. Nie no nie możliwe..
Światła. Ludzie. Krzyki. Chaos. Światła. Ludzie. Krzyki. Chaos. Zabawa. Światła. Ludzie. Krzyki. Chaos. Zabawa. Szczęście.
Zapraszam do głosowania : http://www.blogroku.pl/2012/kategorie/-b-taylor-b-evans,50i,blog.html ^^
I bardzo dziękuję za nominację :)) <3 ;*
Subskrybuj:
Posty (Atom)